Szukaj w tym blogu..

7 maja 2015

29. "Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz

29. "Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo "Filia"
345 stron,oprawa miękka
2015

Jest to kolejna pozycja tej autorki,która mam przyjemność recenzować w tym roku. Poprzednio były to : MilaczekSzkoła żon i Pensjonat marzeń.
Podobnie jak poprzednie książki, ta również pochłonęłam w szybkim tempie. Pani Magda ma talent lekkiego pisania. Można to wręcz nazwać snuciem historii. Historia opisana w "Pierwszej na liście" mogłaby spotkać każdego. Dzisiaj tak wiele się słyszy o ciężkich chorobach, umieraniu i walce o wyleczenie. Ta opowieść nie jest jednak smutna, wręcz przeciwnie. To optymistyczna i dająca nadzieję książka. Pozwala znaleźć siłę i odwagę w sercu każdego człowieka.
Bohaterek powieści jest kilka, podobnie jak w "Szkole" i "Pensjonacie", każda reprezentuje odmienne podejście do życia, ma inny status społeczny. Łączy je jedna kobieta - chora na białaczkę Patrycja. Jej córka Karola, znajduje listę osób, z którymi ma się skontaktować gdy matka odejdzie. Nie czeka jednak na ten moment i wyrusza w podróż, by odnaleźć wskazane osoby i odkryć zaskakująca prawdę o swojej matce, ojcu i o samej sobie. Pierwsza na liście, jak w tytule, jest Ina- przebojowa dziennikarka, dawniej najlepsza przyjaciółka Patrycji, z którą nie ma od dawna kontaktu. Przyczyną rozpadu przyjaźni był mężczyzna.. Czy można zapomnieć o zdradzie? Czy da się naprawić dawne błędy? Czy ludzie się zmieniają?
Na te pytania i na wiele innych wraz z bohaterami powieści szukamy odpowiedzi. W między czasie odkrywamy najlepszą odpowiedź na wszystko- najważniejsza jest miłość. Gdy kogoś kochasz, pomagasz mu, wybaczasz i po prostu jesteś. Miłość w tej książce ma różne oblicza- od miłości namiętnej i młodzieńczej, przez miłość rodzicielską, aż do miłości do drugiego,nieznanego człowieka.
"Pierwsza na liście" nie jest zwyczajna powieścią dla kobiet, chociaż nie zabraknie tu romansów, intryg i typowo kobiecych elementów. Jest to uniwersalna historia człowieczeństwa. Jak niewiele potrzeba by zmienić czyjeś życie, by je ocalić. Nie trzeba być superbohaterem. Nie trzeba dokonywać poświęceń, nie trzeba robić nic trudnego. Wystarczy zbadać się,zapisać do bazy dawców i nie stchórzyć. Bo dać komuś nadzieję a potem ją odbierać to okrucieństwo nie do wybaczenia.
Już wiem, że to z pewnością nie ostatnia książka Pani Witkiewicz, która przeczytam. Lubię jej styl i chociaż momentami jej bohaterowie są zbyt dobrzy i mili jak dla mnie, wybaczam jej to. W końcu w życiu jest tyle smutków i zmartwień, że potrzeba jak najwięcej pozytywnej energii ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz