Szukaj w tym blogu..

23 lipca 2015

46. "Po zmierzchu" Haruki Murakami

46. "Po zmierzchu" Haruki Murakami

Wydawnictwo "Muza"
199 stron, oprawa twarda
2007

Jest to pierwsza z książek tego autora jaką miałam okazję czytać. Przyznaję szczerze,że sięgnęłam po nią niejako z obowiązku. W końcu jak można być blogerem książkowym nie znając twórczości pisarza okrzykniętego odkryciem współczesnej literatury i wielokrotnie nagradzanego? Sięgnęłam, przeczytałam i przeżyłam ;)
A nawet powiem więcej -wsiąkłam..Dla mnie ta historia jest jak scenariusz do filmu, takiego ambitnego, który powinno się oglądać samemu w ciemnej sali.. Jednocześnie przywodzi mi na myśl alegoryczne opowieści Paulo Coelho, pełne przypowieści i legend, oraz mojego ukochanego "Małego Księcia". Spytacie dlaczego? Ponieważ jest to opowieść o ludziach, którzy szukają odpowiedzi na wciąż te same pytania : czym jest życie, miłość, przyjaźń, zaufanie? W ciągu jednej nocy poznajemy historie kilku osób, których losy przeplatają się ze sobą niczym nici tej samej tkaniny.
Mari całą noc wędruje po mieście, przesiaduje w restauracjach, czyta książkę. Ucieka. Ukrywa się. Spotyka Takahashi - dawnego znajomego jej siostry. Od tej pory ich losy od zmierzchu do świtu przeplatają się wielokrotnie. To on jest w tej powieści bardem snującym opowieści i zadającym pytania tak proste, że trudno znaleźć na nie odpowiedź.

"[..] jeżeli chce się czegoś naprawdę dowiedzieć, trzeba za to zapłacić pewną cenę."

Dzięki chłopakowi Mari poznaje kolejne, szczególne osoby : Kaoru - opiekunkę love hotelu i jej pomocnice- Pszeniczkę i Świerszczyka a także pobitą chińską prostytutkę. Świat po zmroku jest niebezpieczny, ale jednocześnie daje anonimowość i pozwala na ucieczkę. A uciekają wszyscy i przed wszystkim. Przed przeszłością, zwyczajnym życiem, bólem, strachem, odpowiedzialnością. Uciekają przed drugim człowiekiem i przed samym sobą. Gubią samych siebie.

"[...] zacząłem myśleć tak : być może nie istnieje mur dzielący od siebie dwa światy. A jeśli nawet istnieje, może to tylko byle jaki mur z papier mache. Gdyby się o niego lekko oprzeć, być może by się go przebiło i wypadło na druga stronę. Czy może też tamta strona wyślizgnęła się już po cichu do naszego wnętrza, tylko my jeszcze tego nie zauważyliśmy?"

W tle nocnej podróży Mari dzieję się całkiem inna, mroczna i wyśniona historia. Jej siostra Eri śpi. Śpi od kilku tygodni, nikt nie widzi czy wstaje, nie daje jej się obudzić. A my stajemy się obserwatorami jej snu i magicznej, nierealnej przygody. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów. Przeczytajcie, wsiąknijcie.. i pamiętajcie.

"Pamięć to coś naprawdę dziwnego. Szufladki ma wypchane kompletnie nieprzydatnymi, bezsensownymi rzeczami. A człowiek zapomina jedną po drugiej te ważne, naprawdę potrzebne. [...] Ludzie używają wspomnień jako paliwa do życia. To czy dane wspomnienie jest ważne czy nie, nie ma znaczenia dla utrzymania się przy życiu. To tylko paliwo. [...} I ważne wspomnienia, i niezbyt ważne wspomnienia, zupełnie nieprzydatne wspomnienia, wszystkie bez różnicy są paliwem."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz