Szukaj w tym blogu..

27 lipca 2015

47. "Ukochany z piekła rodem" Alek Rogoziński

47. "Ukochany z piekła rodem" Alek Rogoziński

Wydawnictwo "Melanż"
271 stron, oprawa miękka
2015

Książkę otrzymałam od samego autora, z dedykacją i autografem nawet, więc dziękuję ;)
Przyznam, że był to też jeden z powodów, dla których ta szybko sięgnęłam po tę powieść, czułam się zobowiązana :)
Ale nie zamierzam sypać ton cukru ani głaskać nikogo po głowie. W każdej recenzji jestem szczera, nawet jeśli muszę coś skrytykować. A tutaj skrytykować muszę.. redaktorów i korektorów bo puścili sporo literówek, które mi osobiście zgrzytały w czasie czytania. Ale poza tym niedociągnięciem w powieści Alka Rogozińskiego nie doszukałam się wad! Są bardzo zabawne postaci, kryminalna zagadka i nieoczekiwane zwroty akcji. "Ukochany" to komedia kryminalna pełną gębą. Joanna - poczytna autorka, wdaje się w romans z młodym fotografem, który ginie tragicznie w jej posiadłości. Wtedy na jaw wychodzi, że jej kochanek miał dużo sekretów i nie był do końca uczciwym człowiekiem. Co wspólnego z jego śmiercią ma rozkapryszona piosenkarka, mówiąca o sobie "ono"? Co ukrywają dziennikarze z plotkarskiej gazety, w której pracował zmarły mężczyzna? Zagadki się mnożą, a Joanna wraz ze swoją menadżerką Betty usiłują je rozwikłać. Pomaga im między innymi przystojny policjant, który po radę dzwoni do matki oraz, nieoczekiwanie, była dziewczyna fotografa.
Książkę przeczytałam prawie na jednym "posiedzeniu", wciągnęła mnie akcja i (o dziwo!) aż do końca nie wiedziałam, kto był mordercą. Dialogi oraz gagi sytuacyjne momentami zrzucały mnie z krzesła. Faktycznie, zgodnie z zapowiedziami, jest to książka, którą czyta się dobrze i zostawiająca po lekturze duży uśmiech na twarzy.
Na stronie autora wspomniałam już, że czytając ostatnią stronę krzyknęłam : "Wiedziałam!". Już tłumaczę czemu.. Alek Rogoziński dziękuje tam swojej Mamie, że podsunęła mu do czytania książki Chmielewskiej. Ja już po kilku stronach odkryłam dużą inspirację jej twórczością. Momentami czułam, jakbym wracała do lektury "Lesia" lub "Skarbów". Tajemnicze listy, ukryty skarb, wskazówki. No i oczywiście prześmieszni bohaterowie, wpadający w coraz to nowe kłopoty i ratujący się z nich cudem.
Ogromny szacunek dla autora za stworzenie oryginalnej powieści, będącej ciut romansem, trochę kryminałem i przede wszystkim realistyczną komedią. Polecam na poprawienie humoru, na pochmurny dzień i na słoneczny dzień!


3 komentarze:

  1. Kilka dni temu również skończyłam czytać tę książkę. Mi też się podobała :) a w swojej recenzji zapomniałam wspomnieć o literówkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie one drażniły na tle,że nie mogłam zapomnieć ;)

      Usuń
    2. mnie one drażniły na tle,że nie mogłam zapomnieć ;)

      Usuń