Szukaj w tym blogu..

2 sierpnia 2015

49. "Czerwień obłędu" Dawid Waszak

49. "Czerwień obłędu" Dawid Waszak

Wydawnictwo "Novae Res"
175 stron, oprawa miękka
2015

Egzemplarz recenzyjny, przed korektą, otrzymany ze współpracy z Polacy nie gęsi..

Czytając opis okładkowy spodziewałam się wciągającej hipnotycznej opowieści.

Niestety zawiodłam się strasznie..Sam pomysł był może ciekawy ale książka przypomina grafomański pamiętnik. Drażniło mnie pisanie w formie rozmawiania z czytelnikiem: zobaczcie, muszę wam powiedzieć, piszę do was. Na dodatek pisane małą literą...
Słownictwo jest proste, potoczne, częste powtórzenia tych samych wyrazów. Przez to powieść wydaje się płaska, przypomina szkolne wypracowanie. Autor zaczyna jakieś wątki, ale ich nie kończy, opowieść jest chaotyczna.
Główny bohater, Dorian, pracuje w firmie żeby utrzymać rodzinę i jednocześnie chce się wyróżnić pisząc powieść.
"Firma, na pierwszy rzut oka, wydawała się w porządku, ale w rzeczywistości utworzyły się w niej dwie grupy. Jedna z nich (ta starsza) walczyła z tą drugą o miejsce w szeregu. Dlatego też zacząłem, a raczej starałem się, pomagać tym, którzy pracowali tam krócej. Krótko mówiąc, chodziło o pieniądze."
Teraz rozumiecie czemu trudno było mi przebrnąć przez tę historię? Mimo niewielkiej objętości książka czytała się powoli, wielokrotnie musiałam wracać do przeczytanych stron, bo po prostu nie potrafiłam zrozumieć, co przeczytałam. Dorian ma seksowną żonę o czym informuje co średnio trzy strony oraz sześcioletniego syna Kacpra, który jest chudy, słaby i niemęski według ojca bo woli rysować a nie się bawić. Ten sześciolatek zresztą sam chodzi do szkoły i z powrotem oraz do kolegów na osiedlu co jest raczej błędem logicznym ale takich w książce nie brak. Główny bohater doznaje dziwacznych wizji, które początkowo uznaje za deja vu. Potem okazuje się, że jest uzależniony od eksperymentalnych leków przeciwbólowych a kiedyś był alkoholikiem. Goniony wizjami powoduje wypadek i wariuje widząc czerwoną sukienkę. Na dodatek ma upierdliwy tik pięciokrotnego zaciskania żuchwy w chwilach stresu i z bólu. W książce jest o tym mowa około pięćdziesięciu razy.. Wstawki typu trzech stron jednego słowa to dla mnie też kiepski zapychacz.


Ze smutkiem przyznaję, że "Czerwień obłędu" to książka niezbyt udana, płaska i przegadana. Nie mogę jej polecić, chociaż nie twierdzę, że nie może znaleźć swoich amatorów. Dla mnie niestety nie spełniła oczekiwań...

"Pisanie jest moja pasją, to moje przeznaczenie. Byłem do tego stworzony. Zresztą czytasz to, co stworzyłem, więc było warto."
Niestety nie podzielam tego przekonania.

2 komentarze:

  1. Tekst jest przed korektą, więc może zostać to poprawione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby to poprawić trzeba by było napisać od nowa..Takie jest moje subiektywne odczucie, więc rozumiem,że innym może się podobać. Nie moja bajka,nie mój styl..

      Usuń