Szukaj w tym blogu..

6 sierpnia 2015

50. "Kwitnący krzew tamaryszku" Wanda Majer-Pietraszak

50. "Kwitnący krzew tamaryszku" Wanda Majer-Pietraszak

Wydawnictwo "Muza"
259 stron, oprawa miękka
2015

Dawno nie czytałam tak ciepłej i wzruszającej książki. Początkowo myślałam, że będzie to kolejna historia miłosno - ploteczkowa, jednak okazało się, że bardzo się pomyliłam. Ponieważ lubię doszukiwać się podobieństw literackich, moim zdaniem tej lekturze blisko do twórczości Danielle Steele i Jodie Picoult. Jest tu dużo miłości, prawdziwe życie i nieszablonowe postaci i wątki.
Bohaterkami książki są cztery przyjaciółki ze szkoły, których drogi w dorosłym życiu rozeszły się w różnych kierunkach ale wciąż pozostają sobie bliskie i wiedzą,że mogą liczyć na wzajemne wsparcie.
Maria, zwana Myszką z powodu zawirowań w małżeństwie wyjeżdża do malutkiej wioski, w której mieszkała dawniej jej ukochana ciotka. Garbatka Średnia staje się ostoją i przystanią, do której podróżują i coraz częściej zostają nowi bohaterowie. Jednym z najważniejszych staje się Alfred-porzucony pies, którego Myszka ratuje, a on jej się odwzajemnia bezwzględną miłością i oddaniem.
Myszka, Barbara,Iwona i Jasia różnią się od siebie pracą, środowiskiem, doświadczeniem, temperamentem. A mimo to są elementami jednej układanki, idealnie się uzupełniając. W miarę czytania poznajemy przeszłość kobiet, ich bliskich, odkrywamy problemy z jakimi się borykają i kompleksy z jakimi walczą. Na ich drodze stają również mężczyźni, ale nie są to typowe romansowe historie. Ogólnie powieść cechuje ogromna dojrzałość i otwartość na rozmaite problemy. Autorka porusza poważne kwestie zdrady, śmierci, porzucenia i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Jest też motyw homoseksualizmu, alkoholizmu, wojny - słowem całe spektrum trudnych tematów ukazanych jako bliskie każdemu człowiekowi. Powieść wymusiła na mnie zastanowienie się poważnie nad wieloma kwestiami, skłoniła do refleksji i przewartościowania pewnych spraw. Przede wszystkim jednak, i to uważam za największą zaletę, "Kwitnący krzew tamaryszku" napełnił moje serce ciepłem, jak gorąca szarlotka, czy śliwkowe powidła.. Przyjaźń i wsparcie w każdej sytuacji, mimo różnic i odległości, to coś naprawdę cudownego i niezwykłego. Powieść daje ogromny zastrzyk pozytywnej energii i sprawia, że chcę się zrobić coś dobrego dla innych. Bo nawet mały miły gest może być wielkim prezentem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz