Szukaj w tym blogu..

24 września 2015

WYWIAD – Katarzyna Gubała, autorka książki "Ukłony dla żony"

WYWIAD – Katarzyna Gubała, autorka książki "Ukłony dla żony"


Katarzyna Gubała (ur. 1978r.)-redaktorka, dziennikarka i fotograf. Prowadzi blog porywyserca.pl.
"Ukłony dla żony" to druga książka, pierwsza nosi tytuł "Faceci z sieci".
Recenzję "Ukłonów" znajdziecie tutaj :)













  1. Skąd pomysł na książkę? Czy jest to kontynuacja „Facetów z sieci”?
Pomysł jak zwykle zrodził się z potrzeby serca. Wierzę, że ludzie pragną miłości. Tej spełnionej. Najpiękniejszej. Prawdziwej. Tak ważne jest w życiu, żeby tej miłości szukać i kiedy się ją znajdzie - pielęgnować. To nasz największy skarb.
Czy druga książka to kontynuacja? I tak, i nie. Można czytać obie powieści, jedna po drugiej, ale jeśli się zacznie od drugiej, to w założeniu też się nic nie straci.
Moim nadrzędnym celem w obu książkach było wywołanie w czytelnikach dobrych emocji, zainspirowanie do miłości, do bycia we dwoje. W zgodzie, spokoju i szczęściu. Trochę romantycznie, a trochę realistycznie.
  1. Jest to powieść, poradnik, książka kucharska, podróżnicza i reportaż w jednym. Czy coś pominęłam? Jaka jest myśl przewodnia takiej konstrukcji książki?
Humor. Mam wielką potrzebę uszczęśliwiania ludzi. Myślę, że śmiech przyda się każdemu. Książka z założenia miała być poradnikiem multimedialnym z różnych dziedzin. Nie tylko powieścią o miłej parze, która ma różne problemy w małżeństwie. „Ukłony dla żony” to przede wszystkim poradnik, jak spróbować zmieniać pewne sprawy w związku, jak nabrać odwagi i stawić czoło przeciwnościom losu. A że przy okazji można coś ugotować, posłuchać, obejrzeć. Czemu nie? Taka odmiana od klasycznej książki dobrze zrobi wszystkim tym, którzy po książki sięgają rzadziej. Teraz mają motywację.
  1. Skąd pomysł na multimedialność? Powstał równolegle z książką, czy pojawił się w trakcie pisania?
Marzyła mi się literacka rewolucja. Przełamanie konwencji. „Ukłony dla żony” od początku miały mieć drugie dno, dodatkowe zdjęcia, przepisy kulinarne i porady. Zaczęło się od tego, że swoją książkę chciałam oprzeć także na innych poradnikach innych autorów. Jeśli coś przeczytałam i jakaś książka mnie poruszyła, to chciałam się tymi emocjami podzielić także z moimi czytelnikami. Tak w książkę wplotłam kolejne książki. Zdjęcia czy przepisy były już tylko uzupełnieniem. Czasami pewnych porad nie da się podać w sposób zabawny w książce obyczajowej. Można to zrobić dodatkowo, w postaci przypisów. W tym przypadku interaktywnych.
Na co dzień jestem redaktor naczelną magazynu „Slowly Veggie” w wydawnictwie Burda. Nie tworzymy tutaj wyłącznie papierowych wersji, ale także tabletową, smartfonową, treści na www, tutoriale na YouTuba. Żyjemy w czasach, gdzie multimedialność i wielopłaszczyznowość elektroniczna jest codziennością. Dlaczego pozbawiać tego dodatkowego pierwiastka klasyczne książki? Przecież one na tym nic nie tracą, a jedynie zyskują.
  1. Czy opinie zbierane w formie elektronicznej (ankiety, maile) są według Pani bardziej szczere od tych wygłaszanych „na żywo”? Myślę, że nie ma lepszego kontaktu, niż ten w cztery oczy. W „Ukłony dla żony” zaprzyjaźnione pary wypełniały kwestionariusz, ale historie ich życia spisywałam już twarzą w twarz. Niech tutaj ciekawostką będzie to, że najlepsze historie opowiedzieli mi mężczyźni. Kobiety stawiały raczej na romantyczne aspekty życia we dwoje, seks, dzieci. Dla mężczyzn bycie w związku, to ciągła akcja, ciągłe wyzwania. Zaskoczyła mnie męska szczerość i trafność ocen psychologicznych.
  2. W Pani książce życie, nie tylko małżeńskie, jest poligonem doświadczalnym, gdzie o szczęście trzeba walczyć, ciężko na nie pracować i unikać „wrogów”. Czy uważa Pani, że to przesłanie trafi do ludzi, którzy chcieliby mieć wszystko szybko, łatwo i bez wysiłku?
W dzisiejszych czasach bez wysiłku można mieć chyba już tylko abonament telefoniczny. Na całą resztę pracujemy coraz ciężej. Poza tym uważam, że aby żyć łatwo, trzeba się namęczyć. Większość z par, które znam, w życiu zawsze miały pod górkę i to je wzmocniło.
Prywatnie prowadzę serwis porywyserca.pl i tam wciąż mam zapytania i komentarze od zatroskanych kobiet – jak żyć, żeby utrzymać związek, małżeństwo. I nie mam nigdy jednoznacznej odpowiedzi. Każda para jest inna. Ale łączy je jedno – zaangażowanie w bycie we dwoje. Jeśli obie strony się starają, to zawsze może wyjść coś dobrego. Te starania potrzebne są każdego dnia. I to już dla wielu osób nie jest takie oczywiste.

  1. Ukłony dla żony” obnażają typowe polskie, i nie tylko, przywary -pijaństwo, obżarstwo, pozerstwo, narzekanie na wszystko dookoła. Nie boi się Pani, że zostanie posądzona o krytykanctwo?
Ja po prostu przyglądam się temu i nie mogę się nadziwić. Jak ludzie młodzi, pełni energii mogą tak się spalać każdego dnia. Po co pić, skoro i bez tego można się dobrze bawić. Po co narzekać? Lepiej wziąć sprawy w swoje ręce. Dzięki temu będziemy radośniejsi, młodsi i zdrowsi. Uważność, nad którą powinniśmy pracować każdego dnia pozwoli nam żyć pełną piersią. Nie ważne co mają inni. Lepiej pomyśleć nad tym co mam ja i jak chcę żeby moje życie wyglądało. Czy to krytyka? Może tylko jedna z dróg. Ta radośniejsza. Marzę o tym, by ludzie zaczęli być wreszcie szczęśliwi, uśmiechali się do innych, po prostu byli mili dla siebie. Sama staram się to robić każdego dnia. Wierzę, że dobra energia, którą oddajemy światu, potem do nas wraca. Jeśli pozytywnie spojrzę na świat, on mi się odwdzięczy tym samym. W moim życiu to działa. Może zadziała także u innych?
  1. Z książki „Faceci w sieci” dowiemy się jak znaleźć mężczyznę swojego życia, „Ukłony dla żony” pokażą jak z nim wytrzymać i być szczęśliwą. Co dalej?
Pomysłów setki. Od konfliktu, po rodzicielstwo. Kolejną książkę już zaczęłam pisać. Do redakcji we Wrocławiu dojeżdżam godzinę tramwajem i autobusem. Wtedy piszę książki lub tak, jak dzisiaj odpowiadam na wywiady. To dużo czasu na pisanie kolejnych książek. Koniecznie o miłości. Tylko w takie wierzę.
  1. Jak znajduje Pani czas na wszystkie swoje pasje? Żyje Pani zgodnie z wyznaczonym planem czy raczej daje porwać chwili?
W życiu od dawna szukam spokoju. Przede wszystkim spokoju w sobie. Rozpiera mnie energia i staram się jej jak najwięcej rozdawać innym. W moim życiu są sprawy, które mają swój stały rytm, jak rodzina, praca, deadliny wysyłek „Slowly Veggie”, poranna joga. Są też sprawy kompletnie spontaniczne, jak kulinarne akcje mojej redakcji czy wyjazdy z rodziną na Węgry. Wtedy warto poleżeć na trawie, popatrzeć w chmury i posłuchać mądrych myśli mojego męża. Z nich zawsze urodzi się jakieś nowe przedsięwzięcie. Zwykle mam milion pomysłów na minutę. Standardowo zaginam czasoprzestrzeń, żeby zrobić wszystko, co sobie postanowię. Nie ma dla mnie limitów. Ograniczeniem może być tylko nasz umysł, a i on jest ciągłą paplaniną myśli, a nie racjonalnym mózgiem. Dlatego ciągle realizuję jakieś nowe projekty, sprawdzam się w nowych wyzwaniach, testuję własne umiejętności. Uczę się żyć każdego dnia na nowo.
  1. Jakie są Pani plany na przyszłość? Co chciałaby Pani osiągnąć w życiu?
Moim największym marzeniem jest w tej chwili dojście do drugiej serii w Ashtanga jodze. To trudne połączenie ciała i umysłu. Przede mną wiele pracy, ale jestem wytrwała. Ćwiczę jogę od wielu lat i wiem, że jeszcze dużo dobrego przede mną. Podobnie jest z medytacją, która uczy mnie największej pokory wobec siebie samego i życia. Dzięki temu staram się osiągać szczęście każdego dnia. Nie wybiegać za daleko w przyszłość. Przystanąć, popatrzeć na drzewa, jak się zielenią, popatrzeć na dzieci, jak rosną, na siebie w lustrze z uśmiechem i przypomnieć sobie po co żyję. Po takiej, choćby i sekundzie uważności, życie nabiera sensu. Niezależnie od tego, co w moim życiu się udało czy jakie kolejne wyzwania przede mną.
  1. Jakie jest motto, złota zasada, której się Pani trzyma w życiu?

Głównie zależy mi na tym, żeby dobrze przeżyć teraźniejszość. W miłości, szczęściu i spokoju. A czasami w ciszy.

Bardzo dziękuję Autorce za udzielenie wywiadu :) A portalowi Polacy nie gęsi za możliwość lektury tej książki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz