Szukaj w tym blogu..

29 czerwca 2016

132 (32). "Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4"



132 (32). "Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i 1/4"
Wydawnictwo Albatros
399 stron, oprawa miękka
2016

" – Na pewno włożył pan czystą bieliznę, panie Groen? – spytałaby ta gruba pani z personelu sprzątającego.
– Nie, gruba pani z personelu sprzątającego, te gacie tak mi już przyrosły do mojego starego dupska, że będę je nosił do końca życia – miałbym wtedy ochotę odpowiedzieć. "
"Małe eksperymenty ze szczęściem" to książka niezwykła – zabawna, ironiczna a jednocześnie wzruszająca i skłaniająca do refleksji. Jednym słowem genialna.
Tytułowa postać – Hendrik Groen, to mieszkaniec jednego z holenderskich domów starości. 1 stycznia 2013 roku zaczyna pisać swój niezwykły pamiętnik. Nie jest to jednak codzienny spis posiłków i dolegliwości ale rzetelna obserwacja codzienności współmieszkańców. Hendrik nie waha się wbijać szpili i z przekąsem pisać o staruszkach – że się nie myją, że marudzą, że licytują się w swoich prawdziwych i wyimaginowanych dolegliwościach. 

Absolutnie nie jest to jednak książka okrutna czy złośliwa. Jest przede wszystkim szczera i momentami boleśnie prawdziwa. Narrator w krótkich codziennych notatkach zabiera nas w niezwykłą podróż przez życie. Spotykamy na swojej drodze przyjaźń, miłość a także śmierć. Są chwile radosne oraz te przykre. Samo życie...

Jednak Hendrik wciąż powtarza, że najważniejsze jest robić to, z czym czujemy się dobrze. Stąd powstał jego pomysł na dziennik. Postanowił nie być już kulturalnym starszym panem, który ciągle wszystkim potakuje. Dlatego swoje mniej kulturalne myśli przelewa na papier. Z humorem i przekorą opowiada o zasadach rządzących małym światkiem emerytów, o ich pasjach i kłopotach. O spięciach z ambitną dyrektorką, o tajemniczej śmierci rybek oraz poszukiwaniach odpowiedniego pojazdu.

Założony przez Hendrika i jego równie leciwych przyjaciół klub ma na celu obudzenie w staruszkach ambicji większych niż poranne wstanie z łóżka. Uczy współpracy, otwarcia na nowe doświadczenia i pozwala przekraczać wyznaczone granice. Przygody ekipy oczywiście spotykają się z zazdrością i oburzeniem ze strony pozostałych pensjonariuszy, którzy wolą trwać w stanie zawieszenia pomiędzy smutnym życiem i rychłą śmiercią.

Nie mogłam się oderwać od "Małych eksperymentów ze szczęściem". Ta historia wciągnęła mnie chyba bardziej niż jakikolwiek kryminał czy romans. Niby prosta sprawa – pamiętnik 83-latka. Jednak zarówno treść, forma jak i język są tak doskonałe, że czyni to z tej książki niezwykłą pozycję. Śmiało mogę powiedzieć, że w mojej czytelniczej karierze nie spotkałam się z niczym podobnym.

Książka, która nie ma autora (nie chce się ujawnić) i która opowiada o zwykłym życiu, a jest tak niezwykła. Niepozorna, czarno-biała  okładka z potarganym staruszkiem sprytnie ukrywa barwną treść. Jeden rok z Hendrikiem Groenem to przygoda mojego życia. W niespełna 400 stronach autor zawarł tyle mądrości, ile niektórzy nie doznają przez całe życie. Tej powieści nigdy nie zapomnę i będę ją wszystkim polecać!

Za egzemplarz dziękuję 

2 komentarze: