Szukaj w tym blogu..

10 lipca 2016

136 (36). "Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska PRZEDPREMIEROWO!



136 (36). "Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska 
Wydawnictwo Znak, OMG books
480 stron, oprawa miękka
2016


"Była jego powietrzem, tak jak i on był powietrzem dla niej."
Agatę Czykierdę-Grabowską poznałam przy okazji jej debiutu w zeszłym roku. "Kiedy na mnie patrzysz" trafiło do mnie w ramach Book Tour i bardzo mi się spodobało. Oczywiście, jak to ja, do kilku szczegółów się przyczepiłam, jednak historia stworzona przez Agatę bardzo mi się spodobała, była jedną z lepszych tego typu powieści jakie wtedy miałam okazję czytać. Minął pewien czas i autorka dojrzała do napisania kolejnej powieści oraz zaryzykowała puszczenie jej w świat. Szczęście jej sprzyjało, ponieważ na wydanie "Jak powietrze" zdecydowało się duże i znane wydawnictwo! Ja już wiem, że zyskają na tym obie strony.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest...okładka! Lśni i kusi z daleka. Sugeruje, że powieść jest o miłości, o zakochanej parze, randkach. Tak naprawdę historia opisana w książce sięga dużo głębiej, przede wszystkim opowiada o tym, jak ciężko jest zaufać drugiej osobie i wyciągnąć na dłoni serce, które z trudem udało się poskładać i chroni przed ponownym zranieniem.

Z jednej strony można się przyczepić do schematycznego tematu: bogata dziewczyna, która ma wszystko spotyka chłopaka z warszawskiej Pragi. Romans jakich wiele? Absolutnie nie! Już samo spotkanie Oliwii i Dominika jest niezwykłe, ponieważ dziewczyna potrąca chłopaka na przejściu dla pieszych. On nie chce wnieść oskarżenia, mimo złamanej nogi, ale ma do niej pewną nietypową prośbę. Od tej pory Dominika i Oliwię łączy układ, który zaczyna się przeradzać w coś więcej...

Agata Czykierda-Grabowska została okrzyknięta polską Coleen Hoover. Niesłusznie. "Hopeless" strasznie mnie znudziło i zirytowało, natomiast "Jak powietrze" połknęłam na jednym wdechu! Książka jest napisana lekkim, subtelnym i pełnym podwójnych znaczeń słownictwem. Nie epatuje brutalnością, przemocą i rażącą erotyką. Nie jest też cukierkową historią o papierowych postaciach. Jest idealnie zrównoważoną mieszanką wzruszającej historii miłosnej, pełnej ciepła i radosnych momentów oraz realistycznej powieści obyczajowej, w której nie wszystko jest czarno-białe.


Pokochałam bohaterów od pierwszych stron, kibicowałam im, przeżywałam ich smutki i śmiałam się z nimi. Związek Oli i Domiego to świetny przykład, jak stworzyć nietuzinkowych bohaterów, którzy wychodzą do czytelnika ze stron książki. Aż miałoby się ochotę wyruszyć do Warszawy i poszukać tego praskiego podwórka, usiąść na ławce i patrzeć w gwiazdy...

Jedyny minus, który mnie momentami raził to..brak kropek! Ponieważ książkę do recenzji mam przed ostateczną korektą liczę, że wydawnictwo poprawi te drobne błędy ;)

Dziękuję za zaufanie, jakim obdarzyła mnie autorka oraz wydawnictwo i mam nadzieję, że nie zawiodłam. Dziękuję także za ogromną dawkę wzruszeń i zachwytów, jaką zapewniła mi lektura. Czuję się dumna, będąc ambasadorką "Jak powietrze" i liczę, że moje słowa zachęcą nie jedną osobę do sięgnięcia po tę powieść.

4 komentarze:

  1. Jaka piękna okładka <3 A skoro autorka została porównana do Hoover, to książkę muszę koniecznie przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna recenzja 😃kolejna po której żałuję ze nie mogę wziasc wreszcie w ręce tej książki 😙

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja 😃kolejna po której żałuję ze nie mogę wziasc wreszcie w ręce tej książki 😙

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie, książkę dosłownie się połyka :) A Dominik i Oliwia to para którą da się lubić i której kibicuje się od samego początku

    OdpowiedzUsuń