Szukaj w tym blogu..

19 lipca 2016

138 (38). "Na skraju jutra" Hiroshi Sakurazaka



138 (38). "Na skraju jutra" Hiroshi Sakurazaka
Wydawnictwo Galeria Książki
236stron, oprawa miękka
2014

"To nie Śmierć. Słyszałem o niej. Nazywają ją Stalową Suką. To słynna na całym świecie dziewczyna, która podobno zabiła połowę Mimów na tej wojnie."
Po raz kolejny najpierw obejrzałam film, potem sięgnęłam po książkę. I chociaż Tom Cruise był niezły, Keiji Kiriya – jego pierwowzór, zdecydowanie go przerasta. Historia wojny ludzi z Obcymi, w której bierze udział niepozorny Japończyk wciągnęła mnie tak, że czytanie zajęło mi raptem dwa dni.
Umieranie nie jest fajne. Nie jest ładne, przyjemne i czyste. To ból, brud i strach. A co jeśli umiera się już 150 raz z rzędu? Tego doświadcza główny bohater książki – Keiji. Ma po raz pierwszy wziąć udział w bitwie z rasą obcych najeźdźców. Mimowie to dziwne stworzenia, których celem jest oczyszczenie planety z ludzi w celu jej skolonizowania. Są bezwzględni i prawie niezniszczalni. Na dodatek walcząc z nimi odnosi się wrażenie, że przewidują wszystkie ruchy...

Śmiertelnie ranny bohater resztką sił zabija Mima, który różni się od innych. Chłopak umiera i...budzi się dzień przed bitwą. Mimo drobnych zmian, scenariusz wciąż się powtarza. Keiji nie potrafi uciec z pętli czasu w jakiej się znalazł, nie potrafi też ocalić przyjaciół ani pokonać wroga. Do momentu, kiedy na jego drodze staje Rita Vrataski, zwana Stalową Suką. Okazuje się, że wiele ich łączy i tylko wspólnie są w stanie zakończyć krwawą wojnę.

Świetne opisy walki, przypominające uwielbiane przez autora gry komputerowe oraz wpędzające w stan irytacji i nieustającego napięcia "resety" głównego bohatera, to kluczowe elementy powieści. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się aż tak dobrej lektury. Jak zwykle książka wygrała z filmem, który został według mnie za bardzo "zamerykanizowany". Superbohaterowie, wielka miłość i happy end nie były pierwotnymi wątkami "Na skraju jutra".

Żałuję również polskiego tłumaczenia tytułu, który w oryginale brzmi: " All you need is  kill". Zdecydowanie bardziej pasuje do treści i wielu elementów fabuły.

Według mnie książka jest świetnie napisana, wciągająca i nowatorska. Mimo, że najeźdźcy z kosmosu są częstym motywem literackim czy filmowym, tutaj zostali potraktowani bardzo oryginalnie. Historia skupia się głównie na powtarzalności i bezsilności, które są udziałem bohatera. Niekończąca się walka i powracanie wciąż do punktu wyjścia niczym w najgorszym koszmarze, z którego nie da się obudzić.

To świetna książka nie tylko dla fanów science fiction i fantasy. To po prostu doskonale skonstruowana powieść pełna akcji, zaskakująca jej zwrotami oraz...zakończeniem!

2 komentarze:

  1. tak jak już wspomniałam na facebooku chętnie przeczytamy ;)

    OdpowiedzUsuń