Szukaj w tym blogu..

8 września 2016

159 (59). "Uratuj mnie" Anna Bellon PRZEDPREMIEROWO!



159 (59). "Uratuj mnie" Anna Bellon
Wydawnictwo Znak OMGbooks
352 strony, oprawa miękka
2016
Seria: The Last Regret, tom1
Okładka książki Uratuj mnie



"– Wiesz co? – zacząłem.
– Co?
– To będzie dla mnie zaszczyt być twoim przyjacielem. I mam gdzieś konsekwencje."
Maia trzy lata temu w wypadku samochodowym straciła starszego brata, który był dla niej wzorem do naśladowania i najlepszym przyjacielem. Od tej pory dziewczyna żyje zamknięta we własnym świecie, zasłania się opryskliwością jak tarczą i unika kontaktu z rówieśnikami. Nie chce się z nikim przyjaźnić, boi się ponownie cierpieć, gdy znów kogoś straci. Jej pancerz przebija jednak Kyler – nowy w szkole chłopak, który nie przejmuje się niczyją opinią i sam skrywa bolesne tajemnice.
Na początku myślałam, że będzie to kolejna książka o nieszczęśliwych nastolatkach. Nie twierdzę, że takich nie lubię – "Przypadki Callie i Kaydena" bardzo trafiły w mój gust. Tutaj oprócz typowego wątku straty i tragedii dochodzi całkiem nowy motyw, który zdecydowanie mnie zaskoczył i to pozytywnie. Jest to muzyka. Mocna, ciężka i klimatyczna nuta przewija się przez całą powieść. Zarówno jako fragmenty tekstów, linki do piosenek a także jako życiowa pasja bohaterów. Miłość do muzyki połączyła nie tylko Maię i Kylera, ale z grupy oryginalnych nastolatków potrafiła stworzyć wyjątkowy zespół: "The Last Regret".

Anna Bellon w swojej książce stworzyła postaci niebanalne, wyraziste i charakterne. Maia nie jest cukierkową lalką ani też rozchwianą emocjonalnie i niezdecydowaną dziewczyną, których pełno w tego typu powieściach. Jest inteligentna, szczera i wrażliwa. Kyler to przede wszystkim chłopak, który nie boi się mówić, co myśli i ktory w obronie bliskich stanie przeciw największemu potworowi.

"Obecność mamy w moim życiu była jedną z niewielu rzeczy, które przez te wszystkie lata pozostały niezmienne. Czasem nie rozumiałem jej decyzji, czasem się z nią po prostu  nie zgadzałem, ale zawsze mogłem na nią liczyć. I wiecie co? Dorosły facet też czasem potrzebuje się przytulić."


Ta dwójka to mieszanka wybuchowa, która sprawia, że "Uratuj mnie" kipi emocjami i rozpala serca. Zdecydowanie nie można się nudzić przy lekturze. A gdy do tego dołączyć słuchanie piosenek wymienionych w książce, zdecydowanie podniesiemy sobie ciśnienie i przyspieszymy bicie serca. Ciężko mi jest zdefiniować, do jakiego czytelnika jest skierowana ta powieść. Traktuje o młodzieży, jednak język i tematyka z pewnością trafią też do starszej publiczności. Chociaż ze względu na dość liczne wulgaryzmy, tych wrażliwszych może rozdrażnić. Nie jest to jednak absolutnie książka wulgarna, czy slangowa. Styl autorki jest dopracowany i niepowtarzalny. Gdybym miała się doszukiwać podobieństw, określiłabym to na mieszankę "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej z "Na szczycie" K.N. Haner. Jest tu lekkość i delikatność tej pierwszej oraz energia i cięty język drugiej z nich. Jak dla mnie mieszanka wybuchowa!

"Ciemność zwykle mnie przerażała. Ale teraz się jej nie bałam. Koiła, i to było tak, , jakby ktoś zdjął mi część ciężaru z ramion. Tak, jakbym znów mogła oddychać, nie żałując każdego oddechu."
 Gorąco Was zachęcam do sięgnięcia po tę książkę i poznanie losów Mai i Kylera. Ciekawa jestem, czy wzbudzą u Was tak samo silne emocje, jak u mnie...
Znalezione obrazy dla zapytania omg books logo

3 komentarze:

  1. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale w przedostatnim akapicie wręcz obraziłaś autorkę, a już na pewno nie dałaś jej dobrej rekomendacji, porównując ją do Haner. Wiem, że znajdą się tacy, którzy tę autorkę lubią, jednak bądźmy szczerzy: jej książki nie da się przeczytać w całości, wulgarność odpycha, a postacie są papierowe, co u Ani nie występuje, więc nie rozumiem tej 'energii i ciętego języka', bo cięty język a chamstwo to spora różnica. Co do 'Jak Powietrze'... Warszawa jest tam nijaka, jest tłem, nieokreśloną masą, podczas gdy tutaj Pittsburgh, choć Anna Bellon w nim nigdy nie była, żyje, jest kolorowy, prawdziwy i z łatwością można sobie wyobrazić miejsca, do których udają się bohaterowie.
    Wiem, że porównywanie autorek to częsty zabieg, mający pokazać 'jeśli kochacie tamtą, pokochacie tę' lub w drugą stronę, jednak jest naprawdę krzywdzący i odradzam jego stosowanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w zupełności :)

      Usuń
    2. Widzisz, ja to odbieram inaczej-dla mnie powieści Haner są świetne i absolutnie nie chamskie. Ja jej książki czytam w całości, więc teraz mnie obrażasz ;) Co do "Jak powietrze" to owszem Warszawa jest tam tłem, ale nie to jest elementem, który porównuję w obu powieściach. Bardziej chodzi mi o relacje między bohaterami i czułość jaka ich łączy.
      Oczywiście możesz się z moją opinią nie zgadzać, dlatego za każdym razem podkreślam, że w recenzji piszę moje subiektywne zdanie. Nie każdemu musi pasować ;)

      Usuń