Szukaj w tym blogu..

1 listopada 2016

175 (75). "Dziecko last minute" Natasza Socha

175 (75). "Dziecko last minute" Natasza Socha
Wydawnictwo Pascal
352 strony, oprawa miękka
2016




"Nie je­stem przy­go­to­wa­na na dziec­ko. W ogó­le nie od­czu­wam in­stynk­tu, bo prze­cież miałam wła­śnie prze­kwi­tać, nic mi nie tyka i nie chcę uro­dzić. Tyle że już je­stem w cią­ży i ona chy­ba nie znik­nie. Może so­bie brzuch wy­ma­zać gum­ką? Albo sie­bie wy­ma­zać?"
Tylko Natasza Socha mogła w tak zabawny, a jednocześnie krytyczny sposób napisać o 46-latce, która zachodzi w kompletnie nieplanowaną ciążę z mężczyzną, którego zna kilka tygodni. Gdy dochodzi do tego nie-były mąż, apodyktyczna matka, nazbyt samodzielna dorosła córka i ojciec, który powraca z zaświatów, może powstać tylko jedno – słodko-gorzka mikstura, pełna radości i mądrości.
Jak w nowej sytuacji ma się odnaleźć Kalina, gdy jej pierwsza córka skończyła 24 lata, matka wciąż układa jej życie, a ona powinna wchodzić w okres menopauzy a nie zachodzić w ciążę? Zdecydowanie nie będzie jej łatwo, bo życie nie jest proste. Szczególnie gdy sami je sobie utrudniamy strachem, kłamstwem i wątpliwościami.

Natasza Socha wzięła na swój literacki warsztat temat od pewnego czasu bardzo popularny. Kobiety dojrzałe coraz częściej decydują się na zostanie matkami. Czasem jest to kwestia przypadku, czasem długiej i mozolnej walki z własnym ciałem. Czy są matkami lepszymi? Gorszymi? Komu to oceniać? Tak jak w przypadku każdej ciąży, nie decydują stereotypy, ale indywidualna gotowość i chęci. Matka starsza może mieć opokę w dorosłych dzieciach, ma już stabilną sytuację finansowo-zawodową, nie gna za szaleństwem jednej nocy. Z drugiej strony są minusy zdrowotne, lęk przed brakiem akceptacji w środowisku i strach o przyszłość dziecka.

Kalina spotkała Kosmę w momencie, gdy postanowiła się uwolnić od nadopiekuńczej matki. Wycieczka za granicę z prawie nieznajomym mężczyzną miała być dowodem buntu i niezależności. Skończyła się bardzo zaskakująco, bowiem kobieta z podróży wraca w ciąży i na dodatek z szokującą informacją – przypadkowo odnalazła ojca, który według słów jej matki umarł przed jej narodzinami. On również sądził, że córka zmarła tuż po urodzeniu. Jak przełamać 46 lat milczenia? Czemu matka bohaterki zdecydowała się tak dramatycznie rozdzielić bliskie osoby?
 "Ja­jecz­ko Ka­li­ny, za­chwy­co­ne za­pew­ne po­ja­wie­niem się plem­ni­ków po tak dłu­gim czasie abs­ty­nen­cji, chęt­nie po­zwo­li­ło się do­paść, prze­nik­nąć jed­ne­mu z nich do środ­ka i stwo­rzyć wspól­ną ko­mór­kę. Ma­leń­ką zy­go­tę, któ­ra nie­mal na­tych­miast za­czę­ła się dzielić, nie py­ta­jąc no­si­ciel­ki o zgo­dę."
Socha pisze tak, że nie sposób się nie śmiać. Ironia i, momentami czarny, humor po prostu zwalają z nóg. Niejednokrotnie chichotałam pod nosem czytając, co kierowało na mnie podejrzliwe spojrzenia współpasażerów komunikacji miejskiej. Na dodatek pomiędzy zabawnymi dialogami i przemyśleniami przyszłej nie-młodej matki przeplata wiele złotych, uniwersalnych myśli o istocie zaufania, dojrzałości. Pisze o problemie zazdrości, która zmienia ludzi w "psy ogrodnika" o pułapkach rodzicielstwa, gdy łatwo popaść w skrajność – od nadmiernego kontrolowania po całkowite pobłażanie.

Po tę książkę można sięgnąć, gdy nie czytało się poprzedniej części cyklu: "Hormonii", tak jak ja to zrobiłam. "Dziecko last minute" to wciągająca historia łącząca to, co najlepsze w różnych odmianach powieści obyczajowej. Jest doskonale zarysowany obraz współczesnego społeczeństwa, stereotypów, bolączek. Jest też bardzo wydatny motyw komediowy, który w nieco przerysowany sposób ukazuje wady i błędy, jakie popełnia wielu z nas. Jest to także wzruszająca i ciepła historia o miłości, nie tylko między kochankami, ale głównie między kobietami: babką, matką i córką. O tym, jak trudno jest kochać, gdy nie rozumie się drugiej osoby. Jak pomóc nie krzywdząc i kiedy odpuścić, by nie stracić.

7 komentarzy:

  1. Ja czytałam najpierw Hormonię, która bardzo mi się spodobała i z wielką ochotą sięgnęłam po drugą część czyli Dziecko last minute i znowu rewelacja obie napisane super językiem i czekam teraz na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie polubiłam się z "Maminynkiem" i nie mogę się przekonać do tej autorki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardziej się spodobał klimat "Awarii małżeńskiej" ;)

      Usuń
  3. Od jakiegoś czasu już przymierzalam się do kupna tej książki, ale nie byłam do końca zdecydowana. Przekonałaś mnie :)

    Pozdrawiam
    Kasia z wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu już przymierzalam się do kupna tej książki, ale nie byłam do końca zdecydowana. Przekonałaś mnie :)

    Pozdrawiam
    Kasia z wielbicielka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bohaterka ksiażki chyba pochodzi z dużego miasta, u nas "na wsi" dwie panie po 40 "zaszalały" i zaszły w ciążę wiec był z tego niezły "temat". Zdecydowanie wolę wiec książki zaprawione humorem (nawet jeśli bywa on czarny) niż taką nieprzychylną zaściankowość i poltki. Książkę z chęcią przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki w tym stylu, chętnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń