Szukaj w tym blogu..

1 listopada 2016

176 (76). "Immunitet" Remigiusz Mróz

176 (76). "Immunitet" Remigiusz Mróz
Wydawnictwo Czwarta Strona
648 stron, oprawa miękka
2016
Seria z Chyłką, tom 4

"– Otóż to, Zordon. Psy to ludzkie stworzenia – oznajmiła. – W przeciwieństwie do ludzi."
Czy ktoś jeszcze nie zna duetu Chyłka & Oryński? Jeśli tak, nie czytajcie tej recenzji, bo zdecydowanie zaspoileruje Wam pierwsze tomy, od których trzeba rozpocząć przygodę z tymi bohaterami Mroza. Jeśli jednak macie poprzednie części za sobą, zobaczcie, dlaczego MUSICIE przeczytać "Immunitet"!
Joanna Chyłka podniosła się z kompletnego dna, w którym się znalazła na własne życzenie. Wydostała się z budki w supermarkecie, w której udzielała porad prawniczych za 49 złotych i została partnerem w kancelarii "Żelazny i MacVay". Jednak poprzedni tom, czyli "Rewizja" kończył się dramatycznie (zresztą jak to u Mroza). Skoro jest "Immunitet", wiemy, że Chyłka przeżyła i choć nie wykaraskała się całkiem z alkoholowego amoku, zaczyna znów pokazywać pazury i walczyć o wygranie niemożliwego.


Tym razem klientem Joanny zostaje jej dawny kolega, który dzięki swojej ambicji został najmłodszym członkiem Trybunału konstytucyjnego. Oskarżony o zabójstwo mężczyzny, którego nigdy nie widział, w czasie, gdy ma zapewnione niepodważalne alibi. Dlaczego złożono w takim razie wniosek o uchylenie mu immunitetu sędziowskiego i dlaczego wydaje się, że wszyscy ten wniosek poprą?

Chyłka, przy wsparciu Zordona usiłuje rozwikłać tajemnicę morderstwa w odległym mieście i jednocześnie stworzyć obraz człowieka, który nigdy nie popełniłby takiego przestępstwa. Jak to ona, nie waha się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Potrafi wyciągnąć najgorsze brudy, uciec się do szantażu i kłamstwa, byle wygrać sprawę. A w trakcie tej sprawy na wierzch wypływa coraz więcej brudów...

"- Jest winny jak ocet, bez dwóch zdań?
- Nie cytuj klasyków w takim miejscu, Zordon."
 Remigiusz Mróz odważnie bawi się konwencją, cytując samego siebie oraz swoich promotorów. Wiem o czym mówię, bo z poprzednich Targów Książki w Krakowie przywiozłam torbę z napisem "Mróz winny jak ocet" ;) Mamy tu też mowę o wyglądzie jak po obiciu Zordona przez Gorzyma. Kto nie czytał, nie zrozumie... Seria z Chyłką zdecydowanie należy do moich ulubionych i "Immunitet" to potwierdza. W tej części Mróz obnażył przed czytelnikami przeszłość prawniczki, ujawniając co ją ukształtowało i częściowo zniszczyło. Pewnie wielu czytelników już się tego domyśla, jednak okoliczności w jakich przyjdzie się tego dowiedzieć są z pewnością zaskakujące.

To przybliżenie prywatnej twarzy Chyłki jest pewnym novum, które niektórym czytelnikom może się nie spodobać. Jednak twarda prawniczka musiała w końcu zyskać odrobinę bardziej ludzką twarz. Dla mnie jest to atut! Bardzo lubię też dojrzalszego Kordiana, który nie waha się postawić dawnej patronce, podejmuje niezależne decyzje (choć czasem niewłaściwe) i staje się po prostu coraz bardziej męski. Dla mnie w pewnym stopniu odzwierciedla on, odrobinę, samego autora, który z nieśmiałego i trochę wycofanego młodzieńca pomału przeistacza się w dojrzałego i pewnego swoich umiejętności pisarza. Obu panom wychodzi to na dobre, chociaż czy Zordon w końcu naprostuje swoje relacje z Chyłką? No cóż, aby się o tym przekonać musicie doczytać "Immunitet" do samego końca. A wiecie jak Remigiusz Mróz kończy swoje powieści.. Wrrrr!

4 komentarze:

  1. czytałam niestety tylko Ekspozycję Mroza mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać też inne

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie zakończenia powinny być zabronione :)
    A wiesz co mi się najbardziej podobało? Ta jedna, genialna scena między Chyłką a Kordianem, wiesz która ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria z Chyłką też jest moją ulubioną :) Długo wzbraniałam się przed sięgnieciem po książki Remigiusza Mroza, ale jak już zaczęłam czytać, to wsiąkłam na całego. "Immunitet" jeszcze przede mną, ale spodziewam się kolejnej świetnej książki z niespodziewanymi zwrotami akcji :)

    OdpowiedzUsuń