Szukaj w tym blogu..

11 listopada 2016

180 (80). "Dziewczyna, która przepadła" Katarzyna Misiołek – PATRONAT!

180 (80). "Dziewczyna, która przepadła" Katarzyna Misiołek  – PATRONAT!
Wydawnictwo Muza
462 strony, oprawa miękka
2016

"Nie wyglądasz na Monikę. Mogłabyś być Agatą, Dorotą, może Agnieszką, ale na pewno nie Moniką..."
"Dziewczyna, która przepadła" jest kontynuacją bestsellerowego "Ostatniego dnia roku". Jednak można sięgnąć po nią jako osobną opowieść, choć w pierwszej części poznajemy tę historię od strony rodziny zaginionej i poznajemy zaskakujące zakończenie... Dlatego, jeżeli lektura "Ostatniego dnia roku" jeszcze przed Wami, nie czytajcie tej recenzji, ponieważ zaspoileruje Wam historię ;)
" – Czemu to robisz? – zapytałam cicho.

– Bo mogę"

Pech, przypadek, złe miejsce i zły czas – to wszystko doprowadziło Monikę do tragedii. Uwięziona przez szaleńca, straciła swoje życie na ponad 8 lat. Już nigdy nic nie będzie takie same. Codzienny koszmar, który zafundował jej psychopata, na zawsze odmienia kobietę. Czego doświadcza Monika – poniżania, tortur, gwałtów. Psychiczna przemoc doprowadza ją na skraj załamania. Józef zdecydowanie potrafi odnaleźć najsłabsze punkty dziewczyny i celnie uderzać, by złamać jej ducha.

"Czerwony płaszcz. Kupiłam go kilka tygodni po tym, jak poroniłam. [...] Przeceniony, zmięty, z oderwanym guzikiem i lekko rozprutą podszewką. W przymierzalni pomyślałam, że jesteśmy bliźniaczo podobni – ja i zniszczony płaszcz. Ja ze szramą na duszy, on z naddartą podszewką."
Czemu akurat ona trafiła do niewoli? Co sprowadziło ją w sylwestrowy wieczór na drogę, którą jechał jej przyszły oprawca? Dlaczego zwrócił na nią uwagę? Dlaczego Monika wsiadła do samochodu obcego człowieka? Mnóstwo pytań, które będą dręczyć dziewczynę przez lata uwięzienia oraz długo po uwolnieniu. Ciągłe analizowanie przyczyn i szukanie winnych. Gwarantuję, że razem z nią będziecie rozmyślać, jak byście postąpili, co zrobili inaczej. 
"Kat, który kiedyś był ofiarą i ofiara, która być może stanie się katem..."
Kim jest Józef? Psychopatą, który swoją żądzę władzy spełnia przetrzymując niewinną kobietę. Mordercą i oprawcą, którego bezmyślna brutalność potrafi przerazić. Dzieckiem, które doświadczyło krzywdy z rąk najbliższych. Trauma z dzieciństwa tak skrzywiła psychikę Józefa, że do końca swoich dni mścił się za doznane upokorzenia.
" – Jesteś tu gościem, nie więźniem, Gościem, o którego dbam! – powiedział z naciskiem.
– Gościem Hotelu Obłęd? – syknęłam."
Skrzywione postrzeganie świata, który w swojej ofierze widział jednocześnie swoją matkę, żonę i towarzyszkę życia, było naprawdę przerażające. Obsesja z jaką traktował Monikę była dla mnie, jako czytelnika jednocześnie fascynująca jak i  wstrząsająca. Karmienie siłą a jednocześnie rozmowy o literaturze. Gwałt i troska o zdrowie. Te kombinacje dodatkowo ubezwłasnowolniały kobietę, prowadząc do wczesnego stadium syndromu sztokholmskiego. 
"Jedno, co we mnie było, to strach. Pulsował w moich żyłach, siedział głęboko w głowie, wczepił się w każdą komórkę mojego ciała."
Nawet po uwolnieniu z więzienia, Monika nie potrafi odnaleźć się w społeczeństwie. Naznaczona piętnem "dziewczyny, która zaginęła", odmieniona fizycznie i psychicznie, z ośmioma latami wyjętymi z życiorysu. Jej młodsza siostra ma męża i córeczkę, kochanek wydał bestsellerową powieść a ukochany mąż nie czekał wiernie na jej powrót.
"Trauma, którą przeżyłam, z pewnością gdzieś tam we mnie tkwi, czekając na sposobność, żeby się ujawnić. Jest jak woda pod cieniutką taflą lodu – wystarczy małe pęknięcie i wydobędzie się na zewnątrz."
Monika wciąż ogląda się za siebie jednocześnie usiłując od nowa ułożyć sobie życie. Zamyka pewne rozdziały, otwiera nowe. Dopiero teraz uświadamia sobie, że życie, za którym tęskniła w niewoli, już nie istnieje. Nie da się zapomnieć o tym, czego się doświadczyło i cofnąć wskazówek zegara. Osiem lat izolacji zmieniło nie tylko samą Monikę, lecz także jej bliskich.
"Człowiek potrafi docenić to, co ma, tylko wtedy, kiedy to straci – przeszło mi przez głowę. Stara i banalna prawda, która jednak sporo mówiła o naszej wybrednej, wiecznie za czymś tęskniącej naturze."
Katarzyna Misiołek pisze tak niesamowicie, że ciężko się oderwać od lektury. Porusza arcyważny i wciąż aktualny temat zaginięć. Do tej pory losy wielu osób pozostają niewyjaśnione. Czy mogły doświadczyć tego co bohaterka "Dziewczyny, która przepadła"? Niewykluczone. Na podstawie tej historii Autorka przekazuje bardzo istotną, choć dla wielu niewygodną prawdę. Trzeba cenić każdą, najmniejszą chwilę życia, bo nigdy nie wiadomo co może czekać za kolejnym zakrętem.
"W świecie, w którym czyhają na człowieka dosłownie setki zagrożeń, nie trzeba być ocalałą z piekła, żeby zrozumieć, że niepokój będzie nam towarzyszyć już zawsze..." 
Historia Moniki to jednocześnie połączenie wstrząsającego thrillera z mrożącymi krew w żyłach okrucieństwami  z piękną opowieścią o nadziei, która nigdy nie umiera. Odnaleziona po latach "Dziewczyna, która przepadła" to symbol wiary w niemożliwe. Płomyczek w ciemnej otchłani rozpaczy, w którą wpadają bliscy zaginionych osób. To też, przede wszystkim, książka o prawdziwym życiu. Historia opisana przez Kasię Misiołek może przytrafić się każdemu. Życie jest skomplikowaną układanką przypadkowych zdarzeń, miejsc i osób, której efektów nie da się przewidzieć. Te uwikłania i niejasności autorka ubiera w niezwykłe słowa sprawiając, że podczas czytania co rusz czułam strach, miłość i smutek.

Jeśli jeszcze ktoś się waha przed sięgnięciem po tę powieść to znak, że nie potrafiłam słowami przekazać Wam ogromnych emocji, jakie we mnie ona wzbudziła. "Dziewczyna, która przepadła" już na długi czas pozostanie w moim sercu i myślach...

4 komentarze:

  1. Nie ma szans, żebym po takiej rekomendacji nie sięgnęła po tę książkę. Już ostrzę sobie zęby, bo to musi być szalenie ciekawa lektura, dająca do myślenia i wywołująca wiele pytań,a takie lubię najbardziej :). Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwszą część i była świetna więc koniecznie muszę przeczytać i tą nie musisz mnie specjalnie zachęcać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Monika Niedźwiedź14 listopada 2016 12:49

    Usiadłam sobie wygodnie, żeby przeczytać recenzję, a tu ostrzeżenie, aby jej nie czytać :D No dobra, wrócę do niej po przeczytaniu "Ostatniego dnia roku".

    OdpowiedzUsuń