Szukaj w tym blogu..

20 listopada 2016

182 (82) "Granat poproszę" Olga Rudnicka

182 (82) "Granat poproszę" Olga Rudnicka
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
336 stron, oprawa miękka
2016


Znalezione obrazy dla zapytania Granat poproszę

"Może to nie kwestia zużywalności, lecz regeneracji, myślała. Może dupa działa jak wątroba. Fenomen regeneracji wątroby został przez fachową literaturę szczegółowo opisany wzdłuż, wszerz, a nawet w poprzek, a dupa w literaturze pomijana jest wstydliwym milczeniem."
To moja druga przygoda z twórczością Olgi Rudnickiej. Jej "Fartowny pech" bardzo mi się podobał i uśmiałam się przy nim niesamowicie. Jednak w przypadku najnowszej powieści poczułam się zdecydowanie zawiedziona. Dla mnie ten granat zdecydowanie nie wybuchł...
"Granat poproszę" to z założenia komedia kryminalna o poczytnej autorce romansów, którą mąż porzuca dla młodszej. Owa pisarka ma trochę kilo nadwagi, dwójkę nastoletnich dzieci oraz zbliżający się deadline. Na dodatek jej ślubny również wplątuje się w wielkie tarapaty. Tak to jest, gdy nie myśli się głową... Emila Przecinek po porzuceniu przez męża trafia pod opiekuńcze skrzydła swojej rodzonej matki i teściowej. Do tej pory obie starsze panie skakały sobie do gardeł, ale tragedia je odmieniła łącząc niezwykłą przyjaźnią. Jeśli do tego dodamy nasączoną botoksem agentkę pisarki i nieudaną metamorfozę Emilii, wychodzi nam mieszanka zaiste wybuchowa. W założeniu...

Dla mnie niestety, jak na komedię kryminalną, było za mało śmiesznie. Jak na kryminał, za mało tajemniczo. Zbyt prosto, banalnie i szablonowo. Bardzo żałuję, bo do tej pory miałam dużo lepszą opinię o twórczości Olgi Rudnickiej. Być może to jednorazowe potknięcie... Irytowały mnie pewne niespójności. Na przykład na początku dowiadujemy się, że Emilia Przecinek ma manię określania wzrostu każdej osoby. I tak się dzieje.. na pierwszych kilku stronach. Potem, pomimo kolejno wprowadzanych postaci, bohaterka kompletnie zapomina o swoim przyzwyczajeniu. 

Mam wrażenie, że ta powieść została napisana "po łebkach", zabrakło dopracowania całkiem dobrego, choć też już nieco oklepanego pomysłu. Bohaterowie drugoplanowi byli bardzo płascy, sztampowi. Powtórzenia dialogów, po trzecim razie naprawdę robiły się już nudne a nie zabawne. Uważam, że autorka mogła bardziej rozbudować zarówno wątki dzieci Emilii jak i jej matki teściowej. Mąż pani Przecinek to w ogóle postać nijaka – przezroczysty, bez charakteru. Zresztą niewiele o nim wiadomo, Rudnicka opisała go tak niewyraźnie, że ja nie potrafiłabym nic o nim powiedzieć. 

Niestety, czego żałuję, moja opinia o tej książce jest negatywna. Wątek kryminalny był strasznie słaby, przewidywalny i niedopracowany. A warstwa komediowa śmieszna tylko w kilku momentach. Pamiętajcie jednak, że jest to wyłącznie moja subiektywna ocena i nie musicie się nią sugerować. Być może "Granat poproszę' trafi w Wasze gusta. Dla mnie okazał się jednak kompletnym niewypałem...

Ja z Olgą Rudnicką na Targach w Krakowie 2016


12 komentarzy:

  1. Chyba zaufam, znów brzmisz przekonywująco:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam inne książki O. Rudnickiej - dla mnie rewelacyjne "Zacisze 13" i seria o Nataliach!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Nataliach słyszałam dużo dobrego, więc pewnie sięgnę ;)

      Usuń
  3. Ja mam inne zdaniem ale to pewnie dlatego, że nie nastawiałam się na nic ambitnego. Czytanka na raz. Jednak wiem, że ona umie dobrze pisać. Spróbuj "Diabli nadali".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego zaskoczyła mnie słabość tej książki, bo też wiem, że potrafi więcej ;)

      Usuń
  4. Spotkałam się już z twórczością tej autorki i było ok sięgnę po ta książkę żeby przekonać się co i jak ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety mam podobne odczucia po kilku ostatnich książkach Autorski, której "Lilith", "Martwe Jezioro", "Zacisze" i inne z tej serii, "Cichy wielbiciel" i in. przeczytałam jednym tchem i coraz większym uznaniem. Ostatnio nacięłam się bardzo na "Były sobie świnki trzy" i "Fartowny pech" i tak szczerze boję się sięgać po kolejne nowości... :( Mimo nieustającej sympatii do Pani Olgi ! :)
    Anna P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam książki, ale Twoja opinia zniechęciła mnie do sięgnięcia po nią :) Pozdrawiam serdecznie :)

    ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam wszystkie książki pani Olgi Rudnickiej. Jedne podobały mi się bardziej inne mniej ale na pewno przeczytam każdą następną książkę, którą pani Olga napisze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Monika Niedźwiedź20 listopada 2016 16:48

    Widziałam wcześniej pozytywną recenzję tej książki i trafiła na moją listę "do kupienia". Jednak po Pani recenzji przeniosę ją na listę "do przeczytania później", o ile będzie w miejskiej bibliotece. Pozdrawiam,
    Monika :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak pisałam na fp, jakoś nie po drodze mi do Pani Olgi, niestety. ;)

    OdpowiedzUsuń