Szukaj w tym blogu..

19 grudnia 2016

182 (82). "Reminiscencje" Agata Marzec

182 (82). "Reminiscencje" Agata Marzec
Wydawnictwo Novae Res
100 stron, oprawa miękka
2016


"Jej depresyjna natura częściej spychała ją w piwniczne lochy szarej refleksji, skutecznie koncentrując zmysły na wnętrzu zapadłego jądra istnienia."
Niewielka formatem książka to zbiór poetyckich opowiadań, które łączy główna bohaterka – Zofia. Widzimy ją w przeróżnych życiowych konstelacjach – od młodości, po dojrzałość, samotnie i z przyjaciółmi. Z jednej strony sytuacje opisane przez autorkę są przeciętne i bliskie wielu z nas. Z drugiej strony zostały opisane językiem wybitnie nie przeciętnym...
Muszę przyznać, że podziwiam odwagę napisania takiej książki. Z pewnością nie trafi ona do prostego czytelnika. Z drugiej, w trakcie lektury zdecydowanie drażnił mnie przerost formy nad treścią. Codzienne historie, radości i smutki opisane mocno metaforycznie i parabolicznie są zdecydowanie ciężkie w odbiorze. Ponieważ Agata Marzec była nauczycielką, zdecydowała się użyć bliskiej sobie językowej łamigłówki. Dla mnie jednak ta książka za bardzo przypominała powieści Grażyny Plebanek, za którymi nie przepadam.

"[...] z heroicznym trudem wyrwane na pobliskim targowisku pomidory rozkosznie dematerializowały się w ustach, mimowolnie wywołując naturalną radość spływającą z każdym kęsem głębiej do wnętrza ciała."
Tematy poruszone przez autorkę są ciekawe i intrygujące. To przekrój przez ludzkie błędy i problemy, począwszy od utraty pracy, przez ciężkie choroby, gwałt czy samobójstwo. Agata Marzec w tej cieniutkiej książce ukazuje wiele słabości i tragedii. Zdecydowanie z jej kart nie wieje optymizmem, mimo kilku dających nadzieję fragmentów. Nie umiem do końca zdefiniować tej książki. "Reminiscencje" to coś na pograniczu opowiadania, poezji i przypowieści. Nie jest przeznaczona dla każdego czytelnika, ale z pewnością trafią się tacy, których zachwyci. Mnie nie przekonała...

1 komentarz: