Szukaj w tym blogu..

25 grudnia 2016

184 (84). "Biuro przesyłek niedoręczonych" Natasza Socha

184 (84). "Biuro przesyłek niedoręczonych" Natasza Socha
Wydawnictwo Pascal
304 strony
2016


"Podobną nijakość ma w sobie cała ta wirtualna i smartfonowa korespondencja. Elektroniczna wymiana myśli jest szybka i sprawna, ale nikomu nie bije przy tym serce. A to czekanie na listonosza... Spóźnia się? A może już był, tylko nikt go nie zauważył? Albo zachorował? Albo po prostu nie miał po co dziś przychodzić... Najpiękniejszy widok to czysta biel koperty łypiąca przez dziurki metalowej skrzynki pocztowej."
"Biuro przesyłek niedoręczonych" to powieść świąteczna. Jednak jej magia nie powinna znikać po odpakowaniu prezentów i zjedzeniu pierogów. To historia, która pozostanie z Wami o wiele dłużej i otworzy Wasze serca i oczy. Bo warto popatrzeć dalej, poza czubek własnego nosa i wyciągnąć pomocną dłoń, nawet gdy logika mówi nam, że coś jest niemożliwe.
Zuzanna trafia do pracy w biurze przesyłek niedoręczonych tuż przed Świętami. Wiadomo, że to najgorętszy okres, gdy błędnie zaadresowane listy i paczki nie mogą trafić do swoich odbiorców. Trafiają się tu naprawdę dziwne, czasem śmieszne a czasem straszne przesyłki. Są też listy, które po pewnym czasie muszą zostać zniszczone. Nikt nie wie, czy ktoś nie czeka na ważną wiadomość, której nigdy nie dane mu będzie otrzymać. A co, jeśli dwie osoby ślą do siebie listy co roku już od trzydziestu ośmiu lat a one zamiast do adresatów trafiają do biura przesyłek niedostarczonych?

Dziewczyna postanawia pomóc odnaleźć się dwóm zagubionym duszom, których czas nie był w stanie rozdzielić. Ma mało czasu a los stawia jej na drodze coraz więcej przeszkód. Na dodatek jej koleżanka z pracy – niezwykła i tajemnicza Mila – próbuje dostarczyć choremu chłopcu list od Pisarza... Co ma z tym wspólnego aptekarz, który leczy nie tylko ciała ale i dusze? Czy zgryźliwy sąsiad dogada się z lotopałanką? I dlaczego Zuzanna tak bardzo chce odnaleźć nadawców tajemniczych listów?

Natasza Socha to mistrzyni ironii i uszczypliwego humoru. Jednak tutaj pokazała też ogromną wrażliwość i stworzyła zaczarowaną, klimatyczną opowieść nie tylko o miłości ale również o tęsknocie, nadziei i determinacji. Dzięki niej spędziłam te Święta z bliskimi, spokojnie i bez stresu. Bo zrozumiałam, jakie mam szczęście, że są przy mnie i że mogę im wszystko powiedzieć. Wy też o tym pamiętajcie. Miejcie odwagę mówić, że kochacie i że jesteście na kogoś źli. Pamiętajcie by przepraszać i by dotrzymywać słowa. To bardzo ważne, bo czasem oddala nas czas i los. A ponowne spotkanie może być niemożliwe...

"Biuro przesyłek niedoręczonych" przeczytałam jednym tchem i żałowałam, że tak szybko się skończyło. Trzymałam kciuki za bohaterów, śmiałam się z nich i z nimi płakałam. Autorka splotła kilka historii w jeden niezwykły gobelin, który w całości jest godny pałacu. I nawet mnie potrafiła zaskoczyć zakończeniem ;)

Sięgnijcie po tę książkę, niezależnie od pory roku. Teraz możecie jeszcze owinąć się kocem i sięgnąć po kubek grzańca lub kakao. Gwarantuję Wam, że rozpłyniecie się w historii listów z "Biura przesyłek niedoręczonych"...

2 komentarze:

  1. Czytałam już kilka recenzji tej książki i mniemam, że jak będę w bibliotece, rozejrzę się za nią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ją czytałam i potwierdzam Twoje słowa. Jest rewelacyjna!!

    OdpowiedzUsuń