Szukaj w tym blogu..

25 grudnia 2016

185 (85). "Piąta pora roku" N.K. Jemisin

185 (85). "Piąta pora roku" N.K. Jemisin
Wydawnictwo Sine Qua Non (SQN)
438 stron, oprawa miękka
2016
cykl: Pęknięta Ziemia, tom 1


"Przed nadejściem Sezonów życie i Ojciec Ziemia istniały w harmonii. (Życie też miało ojca. Stało mu się coś strasznego). Ojciec Ziemia wiedział, że potrzebuje inteligentnego życia, dlatego użył Sezonów, aby odsiać ludzi od zwierząt: chciał mieć zręczne ręce do wytwarzania różnych rzeczy, bystre umysły do rozwiązywania problemów, giętkie języki do wspólnej pracy i wyostrzone sejsody do ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Ludzie stali się tym, czym chciał Ojciec Ziemia, a nawet czymś więcej. A potem zwróciliśmy się przeciwko niemu, a on od tamtej pory płonie nienawiścią."
 Ludzie, żyją na kontynencie zwanym Bezruchem i od lat przestrzegają rygorystycznych zasad, które wyryte na kamiennych tablicach i przekazywane ustami mędrców, stanowią prawo rządzące najmniejszym aspektem życia. Zjednoczeni we wspólnotach, w których każdy nosi nazwisko określające jego przydatność społeczną i przygotowani do możliwego kataklizmu. Jednak tym razem Piąta pora roku, czyli czas zagłady, może trwać naprawdę długo i może mieć niespodziewane efekty...
Jemisin mnie zaskoczyła. Bardzo. Ta książka jest szeroko reklamowana i wysoko oceniana. Ja czytając poczułam kilka zgrzytów, ale całość robi naprawdę imponujące wrażenie. W "Piątej porze roku" poznacie Damayę – młodziutką dziewczynę, która nagle dowiaduje się, że jest górotworem. Skazuje ją to na odrzucenie przez rodzinę i społeczeństwo oraz lata trudnego szkolenia. Jest też Sjenit – silna i ambitna rogga, która wypełnia rozkazy choć pod skórą czuje chęć uwolnienia się spod jarzma narzuconych ograniczeń. I w końcu jest Essun – zrozpaczona matka, której jedno dziecko zostało zabite a drugie porwane przez własnego ojca. Co łączy wszystkie kobiety? Czym jest kataklizm, który zniszczył znany świat i pogrążył go w szarym popiele piątej pory roku?

Poszczególne wątki i postaci splatają się w niewiarygodną opowieść, zaskakując na każdym kroku. Gdy już nam się wydaje, że zaczynamy coś rozumieć, nagle sytuacja odwraca się o 180 stopni i nic nie pasuje do naszych wyobrażeń. Kiedy zaczynamy lubić któregoś z bohaterów, okazuje się nikczemnikiem. A ci, których się z początku baliśmy, stają się sprzymierzeńcami. Zresztą nikomu nie można zaufać a za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo, tym straszniejsze, bo nieznane..

Zachwycił mnie rozmach historii i ogromna wyobraźnia autorki, która stworzyła historię świata sięgającą tysięcy lat. Istoty obdarzone mocą poruszania ziemi są jednocześnie ludzkie i przerażające. Jak jednak na początku wspominałam, kilka elementów w powieści mi zazgrzytało. Po pierwsze – narracja – różna w poszczególnych częściach książki. Niestety forma narzucania mi wczucia się w głównego bohatera bardzo mnie drażni.
"Oto, czym jesteś w środku: drobnym i nieważnym stworzeniem. Oto fundament twojego istnienia. Ojciec Ziemia słusznie tobą pogardza, ale nie wstydź się. Wprawdzie jesteś potworem, ale jesteś też wielka."
Po pewnym czasie przestałam zwracać uwagę na ten drażniący styl, a wtedy czytało mi się o wiele lepiej. Jednak jeszcze jeden element lekko zminusował moją opinię o książce: nieco wtórne wykorzystanie wątku wspólnot społecznych i ról przydzielonych poszczególnym ich członkom. Na te same zasady można się natknąć choćby w powieściach Agenda 21 czy Dawca. Mocne nawiązania do rygoru narzuconego przez władzę, która ma wpływ na najdrobniejszy aspekt życia każdego człowieka nadają "Piątej porze roku" nieco polityczno-buntowniczy wydźwięk. Jednak ogólnie książkę przeczytałam z rosnącym napięciem i pomijając przedstawione powyżej irytujące mnie elementy oceniam ją bardzo pozytywnie. Z pewnością będę wypatrywać kolejnych dwóch tomów trylogii Pęknięta Ziemia.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję 


1 komentarz: