Szukaj w tym blogu..

30 stycznia 2017

194 (8). "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" praca zbiorowa

194 (8). "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" praca zbiorowa ( Liliana Fabisińska, Gabriela Gargaś, Agnieszka Krawczyk, Remigiusz Mróz, Marta Obuch, Alek Rogoziński, Magdalena Witkiewicz)
Wydawnictwo Filia
422 strony, oprawa miękka
2016
"Człowiek bez książek jest jak snajper bez lunety. Nie widzi celu."
Grudzień bez świątecznych opowiadań to stracony czas. Tak powstała inicjatywa zbioru historyjek stworzonych przez poczytnych polskich autorów. "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" to trzecia odsłona tego cyklu, w której zadebiutowało dwóch panów – Alek Rogoziński i Remigiusz Mróz.
Spoiwem łączącym poszczególne opowiadania jest tytułowa Księgarenka, której właściciel – pan Alojzy – ma szczególny dar i potrafi książkami dotrzeć do najgłębszych zakamarków serca swoich gości. Bowiem Ci, którzy odwiedzają Księgarenkę, nie są po prostu klientami. Alojzy latami poznawał gusta i życiorysy wielu osób. Teraz nadszedł czas pożegnania z nimi i zamknięcia księgarni. Każdemu pan Alojzy wręcza szczególny, oczywiście książkowy, dar, będący motywem przewodnim każdego opowiadania.

Tak jak ich autorzy, tak i opowieści ze zbioru różnią się stylem, formą i nastrojem. Są tu opowiadania subtelne i czarodziejskie, a także smutne i nostalgiczne oraz satyryczno-ironiczne. Mnie najbardziej zachwyciła opowieść Marty Obuch "Niezła szopka". Jej bohaterka to fajna babka, która zostaje postawiona w bardzo nieoczekiwanej sytuacji. Co ma z tym wspólnego "Kubuś Puchatek"? Przekonajcie się sami ;)
"W żadnym filmie ani serialu nie sposób było zatracić się tak, jak w książce. W trakcie oglądania angażowało się mniej zmysłów, zewnętrzny świat był cały czas obecny. Podczas czytania działo się coś innego. Pracowała wyobraźnia, kończyła się bierność."
Ta książka ma w sobie magię – przyjaźni, bliskości i książek. Świetnie pokazuje też coroczną przedświąteczną  bieganinę, w której gubimy prawdziwy sens Bożego Narodzenia. Warto się czasem zatrzymać, cofnąć o parę kroków i odnaleźć w sobie świątecznego ducha miłości.

Moje serce skradło rok temu "Siedem życzeń". "Księgarenkę.." czytało mi się przyjemnie, ale nie poczułam takiej iskry, jak wtedy. Mimo wszystko uważam, że to cudowna książka, które niesie w sobie ogromny ładunek pozytywnego przesłania. To idealna książka na długie, zimne wieczory.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję

3 komentarze: