Szukaj w tym blogu..

21 czerwca 2017

241 (55). "Kolekcjoner motyli" Dot Hutchinson

241 (55). "Kolekcjoner motyli" Dot Hutchinson
Wydawnictwo Filia 
380 stron, oprawa miękka
2017


"Kiedy ją zapytali, po prostu się odwróciła. Jak na razie wygląda na to, że nie chce być odnaleziona. A to sprawia, że niektórzy z nich zastanawiają się, czy w ogóle jest ofiarą."
Sięgając po tę książkę, nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. To powieść z pogranicza kryminału, thrillera i mocnej powieści obyczajowo-młodzieżowej. Trudna do zdefiniowania, mocno poplątana historia, w której do końca nie wiadomo za kogo trzymać kciuki... Zaczynamy ją poznawać od końca, gdy dwóch agentów FBI przesłuchuje jedną z dziewcząt ocalałych z przerażającego ogrodu. Kim jest tajemnicza Maya? Co łączy ją z pozostałymi uciekinierkami, poza skrzydłami motyla wytatuowanymi na plecach?


Ogrodnik więził młode dziewczęta, by zaspokajać nie tylko swoje seksualne zachcianki. Tworzył z nich wyjątkową kolekcję Motyli. Każda inna, wyjątkowa, niespotykana. Zamknięta na zawsze, by utrwalić młodość i piękno. Skąd w jego umyśle wziął się pomysł stworzenia Ogrodu? Jaki udział w tych wydarzeniach miała Maya? I kim naprawdę jest ta tajemnicza i pyskata dziewczyna? Umiejętnie poprowadzona narracja, ustami bohaterki opisuje splot okoliczności, które zaprowadziły ją do tego miejsca. Ile jest prawdy w jej słowach, co ukrywa – agenci mają trudny orzech do zgryzienia. Od jej zeznań zależą nie tylko jej losy, ale także pozostałych dziewcząt. 

"Masz szansę dać tym rodzinom spokój. Masz szansę dać im w końcu przeżyć żałobę i zacząć dalsze życie. Masz szansę zwrócić te dziewczyny ich rodzinom."
Najbardziej podobały mi się te plączące się nitki opowieści, które bohaterka-narratorka wtykała w odpowiednie miejsca tworząc wzór barwny jak skrzydła wytatuowane na jej plecach. Ona jest bajarką, która potrafi snuć historie niczym Szeherezada wciąż trzymając swoich słuchaczy w nerwowym napięciu tak, by czuli głód jej kolejnych słów. Karmi ich okruchami, by nie odkryć zbyt wiele na raz. Dzięki niej  agenci poznają wstrząsające fakty z życia Ogrodu i mieszkających w nim Motyli. Dlaczego nikt wcześniej nie próbował stamtąd uciec? Czy Mayę i jej towarzyszki dopadł syndrom sztokholmski? Czy za działaniami niektórych dziewcząt kryły się jeszcze inne motywy? 

"Zaczynałam się przyzwyczajać do obrzydliwego uczucia, które pojawiało się, gdy pozwalałam Ogrodnikowi mnie pieprzyć, ale nigdy nie mogłabym przywyknąć do przyprawiającego o mdłości bólu, który wynikał z tego, że pozwalałam mu wierzyć, że mnie kocha."
Nie potrafię napisać Wam o książce tego, co czułam w trakcie jej czytania, nie zdradzając fabuły. Mogę jedynie  powiedzieć, że autorka wykazała się ogromnym kunsztem i wyobraźnią, a wykreowana przez nią historia jest niesamowicie prawdopodobna. To przeraża i zachwyca jednocześnie. Dot Hutchinson w "Kolekcjonerze motyli" potrafi pięknie opisać zło...

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

5 komentarzy:

  1. zaciekawiłaś mnie tą książką, z chęcią bym ją przeczytała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Monika Niedźwiedź21 czerwca 2017 10:25

    Już wcześniej miałam ochotę na tę książkę, a po Twojej recenzji koniecznie muszę ją mieć. Aż mnie korci, żeby Cię pociągnąć za język ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaardzo ciężko było mi napisać taką recenzję, w której bym za wiele nie zdradziła... A wątków i interesujących postaci jest tam wiele!

      Usuń
  3. połączenie moich ulubionych gatunków, takie klimaty w książkach jak najbardziej mi pasują :)

    OdpowiedzUsuń