Szukaj w tym blogu..

28 czerwca 2017

244 (58). "Raki pustelniki" Anne B. Ragde

244 (58). "Raki pustelniki" Anne B. Ragde
Wydawnictwo Smak Słowa
312 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Saga rodziny Neshov, tom 2

"Po wszystkim każdy przyszedł złożyć kondolencje, stali rzędem, każdy podawał rękę, to robiło wrażenie, dzięki temu zrozumiał, że chociaż każdy na co dzień chodzi i zajmuje się swoim życiem i znojem we własnym gospodarstwie – to w chwili, gdy coś się stało, byli razem, byli jedną wioską."
 Drugi tom norweskiej sagi nieprzypadkowo nosi tytuł "Raki pustelniki". Po pierwsze wątek łapania tychże stworzeń pojawia się w książce, a po drugie te charakterystyczne stworzenia idealnie pasują do określenia głównych bohaterów. Nie posiadające pancerza skorupiaki "kradną" domy i zamieszkują w porzuconych skorupach ślimaków, a potrafią też w puszkach i innych, dziwacznych pojemnikach. Gdy wyrosną ze swojego lokum muszą znaleźć większe i wygodniejsze, pasujące do aktualnych potrzeb. Podobnie jest z członkami rodziny Neshov, którzy pod sztucznymi skorupami kryją delikatne wnętrza a gdy przychodzi konieczność zmiany i dostosowania do nowych warunków panikują i nie potrafią wybrać najwłaściwszego wyjścia.
Po śmierci trzymającej wszystkich twardą ręką Anny oraz po ujawnieniu rodzinnej tajemnicy stosunki pomiędzy braćmi Neshov znacznie się zmieniają. Jak gdyby odejście zgorzkniałej i surowej matki pozwoliło im w końcu na spełnianie swoich pragnień i przyznawanie się do nich przede wszystkim przed samym sobą. Najmłodszy z braci, Erlend, postanawia wraz ze swoim towarzyszem życia wejść na wyższy etap związku. Czy mężczyzna do tej pory skupiający się na własnej wygodzie, kolekcjonujący z zapałem figurki z kryształów svarowskiego będzie w stanie podjąć się ogromnej odpowiedzialności?

"Tchórz, pomyślał sobie, jak ona mogła go tak nazwać, jego, który z podniesioną głową zmierzył się z grzechem, odkładając własne potrzeby na bok."
 Drugi z braci, Margido, również odważa się zrobić coś, na co nosił się od dawna ale brakowało mu odwagi. Wpojona bogobojność wciąż go hamuje przed pewnymi krokami, ale dokonując rachunku sumienia postanawia przeprosić młodszego brata za odwrócenie się od niego i odsunięcie z powodu "inności". Najtrudniej ze śmiercią matki radzi sobie najstarszy z braci, Tor. Do tej pory uzależniony całkowicie od jej decyzji, ma problemy z usamodzielnieniem a pomoc braci odbiera jako wtrącanie i zbyt ostre zmiany w swoim poukładanym życiu. Córka, którą tak naprawdę odzyskał dopiero po śmierci matki wydaje mu się również zbyt nadopiekuńcza a jej niechęć do przejęcia rodzinnej farmy odbiera mężczyźnie poczucie sensu.

O ile przy pierwszym tomie miałam chwile zawahania, czy to na pewno lektura dla mnie, to tym razem nie miałam wątpliwości. Nie można powiedzieć, że w tej powieści są oszałamiające zwroty akcji, chociaż autorka serwuje szereg niespodzianek. "Raki pustelniki" to bogata w emocje opowieść o prawdziwych ludziach, którymi targają przeróżne emocje. Bohaterowie skrywają wiele tajemnic, nie potrafiąc się nimi dzielić nawet z najbliższymi. Narastające nieporozumienia i niedopowiedzenia potrafią kumulować się i powodować nieodwracalne szkody. Zlepek różnorodnych osobowości, których losy splatają się w zaniedbanym domu rodziny Neshov powoduje, że ta powieść jest niczym skomplikowane danie kulinarne. Różnorodne tekstury i smaki, które nie powinny do siebie pasować, komponują się w wysmakowaną i bogatą potrawę, od której ciężko się oderwać chociaż trzeba dobrze się skupić, by wyłowić wszystkie smaki...

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz