Szukaj w tym blogu..

21 lipca 2017

Przeczytanki Dzieciom #1 "Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie" Anna Cerasoli

 #1 "Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie" Anna Cerasoli
Wydawnictwo Adamada
169 stron, oprawa twarda
2016
Przedział wiekowy: 8-12 lat





"A co jest szczególnego w wiedzy? – kontynuował dziadek. – Otóż w przeciwieństwie do innych bogactw, nawet jeśli podzielisz się nią z innymi, nie ubędzie ci jej, a wręcz przeciwnie, będzie jej więcej!"
Filip to ciekawski dziewięciolatek, który, od kiedy nauczył się mówić, wciąż o wszystko pyta. Jego głód wiedzy jest ogromny i nie wystarczą zwykłe wyjaśnienia. Ten chłopiec lubi znać szczegóły i przyczyny różnych zjawisk, a jego mentorem w dziedzinach wszelakich jest dziadek – były nauczyciel matematyki, który zarówno proste sprawy jak i skomplikowane sytuacje potrafi wytłumaczyć w logiczny – matematyczny sposób.

"Zawsze powtarzałem moim uczniom, że każde działanie matematyczne przypomina trochę skrzynkę, do której wrzucamy dane, a potem wychodzi z niej wynik.
"

Dziadek Filipa, posługując się życiowymi przykładami, jak na przykład tytułowe bakterie, które mnożą się na brudnych stopach, przedstawia chłopcu oraz czytelnikom matematyczne reguły rządzące otaczającym nas światem. Dowiadujemy się czym są potęgi oraz ich odwrotności, czyli logarytmy. Poznajemy silnię, statystykę czy modus ponens i tollens – rozumowania matematyczne. Muszę przyznać, że nawet dla mnie niektóre z tych pojęć były nieznane, a z pewnością nikt mi ich tak prosto nie wytłumaczył. W "Bakteriach do kwadratu" wiedza jest podzielona na króciutkie rozdziały, których punktem wyjścia jest jakaś sytuacja ze szkolnego lub domowego życia Filipa. Wieszanie obrazków, sąsiadka uwielbiająca ciastka, czy tajny szyfr klubowy – są zapalnikami, które wyzwalają w dziadku pasję naukowca i opowiadacza. Przytacza on fakty historyczne z życia pierwszych matematyków i nie tylko oraz rysuje uwielbiane przez Filipa drzewka, dzięki którym nawet skomplikowane wzory wydają się proste.



Ogromną zaletą tej pozycji są oznaczone wytłuszczonym drukiem pojęcia, dzięki czemu łatwiej przyswoić sobie trudne wyrażenia i odnaleźć je potem w książce. Do tego dochodzą wyróżnione w tekście wzory i przykłady oraz ilustracje ułatwiające zrozumienie omawianego elementu.

Postaci przedstawione w książce są sympatyczni, a z Filipem z pewnością będzie się utożsamiać niejeden młody czytelnik. To chłopiec, który nie przepada za myciem i sprzątaniem, za to uwielbia klocki lego i ciastka ;) Jego rodzina stara się wspierać matematyczne pasje chłopca, chociaż czasem potrafią sprawiać kłopoty...

Tę pozycję polecam zarówno dzieciom, które uwielbiają matematykę, jak Filip, jak i tym, które nie potrafią jej "ugryźć", oraz rodzicom pragnącym w prosty sposób wytłumaczyć swoim pociechom matematyczne zawiłości. Ja z moimi dzieciakami z pewnością sięgnę też po drugą książkę z tej serii: "Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki". Mój syn jest fanem liczb i wzorów, a dzięki tej książce nie będę musiała się wstydzić, że ja czegoś nie potrafię mu wytłumaczyć. W końcu od czego jest dziadek Filipa! ;)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

2 komentarze:

  1. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka. Mam tylko obawy czy opowieści wokół matematyki nie będą zbyt dziecinne dla mojej 12-latki. Oby nie :-).
    Tak czy siak przyjrzymy się tej książce i sprawdzimy na żywym organizmie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że nawet dla mnie były ciekawe. Na pewno nie zbyt infantylne ;)

      Usuń