Szukaj w tym blogu..

26 lipca 2017

Przeczytanki Dzieciom #2 "Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami" Emmanuel Guibert, Marc Boutavant

"Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami" Emmanuel Guibert, Marc Boutavant
Wydawnictwo Adamada
124 strony
2016
Cykl: Ariol, tom 1



W czasach mojego dzieciństwa królowały komiksy z Tytusem a potem wkroczył disneyowski Kaczor Donald. Wielokrotnie wertowane obrazkowe historie, znane praktycznie na pamięć, wciąż bawiły. Jeśli szukacie czegoś na miarę współczesnego Papcia Chmiela, to z radością podsuwam Wam propozycję od Wydawnictwa Adamada – "Ariola".
Tytułowy bohater jest... osłem. W sensie gatunku, nie rozgarnięcia. To typowy uczeń, który pasjonuje się superbohaterami, zabawą i unikaniem nauki. Ma najlepszego przyjaciela, który średnio przejmuje się higieną oraz obiekt westchnień – Petulę. No i oczywiście mnóstwo niesamowitych perypetii!

Życiowe problemy Ariola i jego kolegów zdecydowanie przypadną do gustu młodym czytelnikom i nie zgorszą ich rodziców. Można powiedzieć, że bohater komiksu to bardzo typowy chłopiec, a jego perypetie są bliskie niejednemu z nas. Śmieszą, ale niosą też kilka sympatycznych przesłanek nadmiernie nie moralizując. To z pewnością lekka i przyjemna rozrywka dla dzieci w wieku 7-10 lat, przede wszystkim dla fanów komiksu, ale nie tylko.

Jako mama wyłapałam kilka "smaczków", które nieźle mnie rozbawiły i nawet jeśli umkną dzieciakom to im specjalnie nie zaszkodzi, a jeśli wyczują sarkazm to brawa dla nich. W komiksie "Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami" nie znajdziecie brutalnych scen ani infantylnych postaci. Mi bohaterowie przypominali faktycznie uwielbiany przeze mnie cykl "Tytus, Romek i Atomek". Podobieństwem jest zbliżony wiek bohaterów, ich zabawne przygody i wielka szczerość wyrażanych opinii. Jeśli Wasze dzieci chcą miło spędzić parę chwil podrzućcie im "Ariola". Z pewnością ta lekka i zabawna pozycja poprawi humory, gdy nie można wyjść na dwór z powodu pogody albo gdy ulubiona gra się zacięła ;)

Sporym atutem są ciekawe i dość proste ilustracje, bez nadmiaru rozpraszających uwagę elementów. Te historie nie są "przerysowane" i forma nie zagłusza treści a doskonale z nią współgra. Proste opowieści ubrane w proste obrazki przemawiają do wyobraźni młodocianych czytelników lepiej niż przeładowane szczegółami pozycje. U mnie "Ariol" wędruje pomiędzy dziesięcioletnim synem a siedmioletnią córką pozostając w ciągłej eksploatacji. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz