Szukaj w tym blogu..

20 września 2017

272 (86). "Ósmy cud świata" Magdalena Witkiewicz

272 (86). "Ósmy cud świata" Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo Filia
331 stron, oprawa miękka
2017


"Wielokrotnie zastanawiałam się, ile razy nasze ślady przecinają się ze śladami tego, z kim później będziemy wspólnie kroczyć przez życie. Ile razy krzyżują się nasze drogi, ile razy mijamy się obojętnie na ulicy, nawet nie wiedząc o swoim istnieniu, zanim nasze ścieżki życia połączą się w jedną."
 Magdalena Witkiewicz to znana już nie tylko polskim czytelniczkom ekspertka od wzruszeń i szczęśliwych zakończeń. W swoim pisarskim dorobku ma powieści tryskające humorem, jak i wyciskające łzy. Tym razem zaserwowała nam historię o kobiecie, która dojrzewa na miłości. Słodko-cierpka opowieść o mijających się w tłumie bohaterach i o spotkaniu na końcu świata, które niesie za sobą wiele konsekwencji...



"By z kimś być, trzeba umieć się z nim również nudzić."
 Anna ma lat trzydzieści i kilka, jej zegar biologiczny tyka a "dobre ciocie" nie pozwalają zapomnieć, że na starość nie będzie miał jej kto kubka wody podać, jeśli nie postara się o potomstwo. W dowolny sposób, niekoniecznie po ślubie... Ba! Według niektórych mężczyzna jest potrzebny jedynie do zrobienia, ale do wychowywania dziecka już niekoniecznie. Kobieta czuje presję otoczenia a jednocześnie rośnie w niej ogromne pragnienie posiadania dziecka i wyzwolenia się z dojmującej samotności. Jednak czy zawsze cel uświęca środki? Magda Witkiewicz pokazuje realia współczesnych związków – ludzie będący ze sobą z przyzwyczajenia, z rozpędu. Bez pomysłu na wspólną przyszłość, ale przerażeni życiem w pojedynkę.

"Fajny seks nie wystarczy, by być z kimś na dobre i na złe. Miła rozmowa również nie. Musi się pojawić jeszcze to bliżej nieokreślone <<coś>>, co powoduje, że zaczynamy kochać cały świat i uśmiechamy się do siebie na ulicy."
 Recepta na miłość niby prosta, a jednak jakże trudna w realizacji. Jak wśród tłumu odnaleźć tego Jedynego? I jak sprawić, by został na zawsze, nie znudził się? Czy lepiej trzymać się kogoś bezpiecznego, przewidywalnego i stabilnego, czy podjąć ryzyko i zaszaleć? Anna usiłując odpowiedzieć sobie na to pytanie wyrusza w podróż na koniec świata. Samotna wycieczka do Wietnamu ma pozwolić jej się zdystansować do obecnej sytuacji. Problemy oglądane z daleka wydają się w końcu mniejsze. Na miejscu przypadek, a może los, stawia na jej drodze Tomasza – mężczyznę, który też w pewnym sensie ucieka od problemów. Wspólna podróż daje obojgu nadzieję, ale czy można wiązać przyszłość z kimś, kogo się tak naprawdę nie zna?

"Jednak na świecie wciąż ponad połowa małżeństw jest aranżowana. Wiele badań wskazuje, że są one trwalsze niż te, w których małżonkowie dobrali się sami, a uczucie łączące parę jest silniejsze."
 "Ósmy cud świata" nie jest ani lekką komedią, ani infantylną opowiastką. To historia o dojrzałych bohaterach, którzy zebrawszy spory bagaż doświadczeń wciąż nie mogą odnaleźć swojego właściwego miejsca na świecie. Coś, co miało być trwałe, potrafi rozpaść się w parę chwil a ambicje nigdy nie zastąpią czułości. Magda nie moralizuje, nie osądza bohaterów. Pozwala im podejmować samodzielne decyzje, z którymi my, czytelnicy, wcale nie musimy się zgadzać. Ja kilkukrotnie podczas lektury myślałam: zrobiłabym inaczej. Jednak właśnie te, nie inne kroki postawione przez Annę i Tomasza splatają ich ścieżki. Czy ważny jest czas i miejsce spotkania? Czy gdyby doszło do niego w innych okolicznościach, życie potoczyłoby się inaczej?


"Marzyłam o tym, by wstawać w nocy, by karmić o świcie. Instynkt macierzyński pokonał chyba wszelakie inne instynkty. Choćby instynkt przetrwania."
 Jednym z poruszonych w tej książce wątków jest obsesja bohaterki, która pragnie mieć dziecko. Presja otoczenia, upływających lat oraz poczucie niespełnienia i samotności każe jej się zastanowić nad ryzykownym krokiem. Czy ciąża "z łapanki", bez wiedzy i zgody partnera może być usprawiedliwiona? Czy to już nadmiar desperacji? Ja również nie osądzam, nie sugeruję, ale mimo wszystko rozumiem Annę. Gdy życie wydaje się być pozbawione głębszego sensu, chęć posiadania kogoś do bezwarunkowej, czystej miłości potrafi stać się celem nadrzędnym i żądne środki do jego realizacji nie są przesadą.

"Ta noc była jak zjedzenie pysznego ciastka z kremem. Chwilowa przyjemność, pozornie bez konsekwencji."
 Czy można zjeść ciastko i mieć ciastko? Bohaterka "Ósmego cudu świata" przekonuje się, że konsekwencje podjętych decyzji mogą być ogromne. Z jednej strony impuls posyła Annę w niezwykłą podróż do Wietnamu, z drugiej pochopny krok może ją na zawsze oddzielić od szczęścia. Jednak wszystko okazuje się mieć swój sens. Magda Witkiewicz jak zwykle nie każe nam rozpaczać, przecież to specjalistka od szczęśliwych zakończeń ;) Jednak uświadamia nam, że do szczęśliwego zakończenia potrzebujemy wielu czynników – trochę farta i umiejętności chwytania chwili, ale także determinacji i umiejętności wybaczania i słuchania drugiej osoby.


"Jeśli chcesz rozbawić Boga, powiedz mu o swoich planach."
 Najnowsza powieść Magdy to magiczna podróż pełna egzotycznych miejsc, smaków i opowieści. Wietnamskie legendy nadają jej niezwykłego klimatu. To także bardzo współczesna historia miłosna dwojga dojrzałych już ludzi. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie się w tej książce. Autorka połączyła realizm z baśniowym tłem i oczywiście bajkowym szczęśliwym zakończeniem, tak charakterystycznym dla jej twórczości. To pozycja, która umili kilka godzin. Dostarczy wzruszeń oraz tematów do rozmyślań aby wreszcie zasadzić w sercu ziarenko optymizmu i nadziei.

"Może w życiu jest tak, że jeśli całe życie ktoś mówi ci, że pomidor jest warzywem, to później trudno uwierzyć w to, że jednak jest owocem. Mówi się, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą."
"Ósmy cud świata" to jedna z dojrzalszych powieści Magdaleny Witkiewicz jakie czytałam. Na pewno najbardziej egzotyczna, a jednocześnie bliska każdemu. Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość otrzymać od autorki swój egzemplarz a także uczestniczyć w spotkaniu autorskim tuż po premierze.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję
oraz



3 komentarze:

  1. A ja właśnie skończyłam czytać "Czereśnie. .." i muszę chyba trochę ochłonąć bo bardzo emocjonalnie na mnie ta książka wpłynęła :) ale myślę, że już ciągnie mnie do kolejnej książki Magdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witkiewicz czytałam tylko Szkołę żon i spodobał mi się styl autorki. Chętnie poznam jej kolejne książki :)

    OdpowiedzUsuń