Szukaj w tym blogu..

12 listopada 2017

291 (105). "Marzenia Kaliny" Aneta Krasińska – PATRONAT

291 (105). "Marzenia Kaliny" Aneta Krasińska
Wydawnictwo Replika
320 stron, oprawa miękka
2017
Cykl: Małe tęsknoty, tom 1


"Zdawała sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką ponoszą rodzice, i nie bała się podjąć tego wyzwania. Z każdą chwilą była gotowa zamienić swoje dotychczasowe wygodne życie, by tulić w ramionach krzyczące maleństwo.[...] Zastanawiała się, czy te marzenia mają szansę się spełnić."
"Marzenia Kaliny" to pierwszy tom nowego cyklu Anety Krasińskiej. Ta autorka, jak mało kto potrafi opowiadać o ludzkich dramatach w sposób nieco poetycki, a jednocześnie szczery i realistyczny. Bohaterkami tej powieści, jak i całej serii "Małe tęsknoty" są trzy kobiety, z których każda znajduje się na innym etapie życia. Jest pięćdziesięcioletnia Elżbieta – artystka, która przez swoje dzieła wyraża targające nią emocje, nastolatka Lena mieszkająca z rodziną zastępczą i nie umiejąca pogodzić się z odrzuceniem przez własną matkę oraz Kalina – dojrzała mężatka, której największym marzeniem jest zostać matką, ale niestety kolejne próby spełzają na niczym. Przewrotny los splata ich ścieżki w dramatycznych okolicznościach...


"– Mam uwierzyć, że Bóg jest tak podły, że nie chce dać mi dziecka?[...] Czy może być aż tak niesprawiedliwy i bezduszny? Dlaczego największe mendy społeczne zasługują na dziecko, a ja nie? W czym jestem od nich gorsza?"
Można powiedzieć, że Kalina ma wręcz obsesję na punkcie zostania matką. Cierpliwość jej męża jest według mnie nieprzebrana. Jestem pełna podziwu dla wsparcia, jakiego bez przerwy udziela swojej małżonce mimo jej wahań nastroju i pesymistycznego nastawienia. Całe życie Kaliny jest zdeterminowane na posiadaniu dziecka i kolejne porażki przyjmuje niczym bolesne ciosy. Jest przykładem na to, że czasem nawet największe chęci i mnóstwo pozytywnych cech nie mogą przybliżyć do upragnionego celu. A ci, którzy nigdy nie powinni zostać rodzicami, stają się nimi bez najmniejszego wysiłku, marnotrawiąc ten cenny dar...
"Miłość, która rozpalała, dawała poczucie spełnienia i radości, nagle zaczęła ją niszczyć, obnażać jej słabości i gardzić jej pragnieniami."
Aneta Krasińska, umiejętnie przeplatając wątki trzech bohaterek ukazuje kobiecość i rodzicielstwo jako skomplikowany proces, którego cienie i blaski dotykają każdej z nas. Dzięki tej książce możemy zobaczyć, że brak miłości potrafi niszczyć równie skutecznie, co jej nadmiar albo niewłaściwe ukierunkowanie. Dziecko, nie doświadczające matczynej miłości usycha niczym kwiat bez wody i nie dane jest mu zapuścić korzenie i wydać owoce. Miłość rodzica bywa też nieporadna albo wymagająca czy toksyczna. Na pewno relacje między rodzicami, szczególnie matką, a dziećmi mają ogromny wpływ na życie i jednych i drugich.


"Życia się nie traci, ale każdego dnia zdobywa się nowe doświadczenie, które albo się wykorzysta do tego, żeby coś na nim zbudować, albo rezygnuje się z realizacji marzeń."
Po raz kolejny dostałam od autorki powieść pełną niesamowitych emocji. Jak zwykle nie ma tutaj jednoznacznych wskazówek ani odpowiedzi na pytania, jak należy postępować. Jedynym wyznacznikiem jest podążanie za marzeniami i nie rezygnowanie z nich, bo one nigdy nie tracą swojej wartości. Bez marzeń nie bylibyśmy nikim tylko pustymi skorupami. To od nas zależy, czy weźmiemy sprawy we własne ręce czy pozwolimy innym kierować naszym życiem. Aneta Krasińska w "Marzeniach Kaliny" porusza tematy drażniące, nie cukierkowe i nie gloryfikuje swoich postaci. Każda z nich popełnia błędy, podejmuje niewłaściwe decyzje lub ulega negatywnym emocjom. Dzięki temu bohaterki powieści są takie prawdziwe, ludzkie, takie jak my, czy nasi bliscy. Możemy wczuć się w ich perypetie i odnaleźć w ich historiach fragmenty własnych...

"Jeden dzień i miliony kolorów...Jeden dzień i mnóstwo dźwięków...Jeden dzień i ogrom emocji..."
"Marzenia Kaliny" mają jeszcze jedną charakterystyczną cechę – artyzm i subtelność, które już od pierwszej książki są wizytówką autorki. Mimo dramatów, jakie opisuje i tematów tabu, po jakie nie waha się sięgać, można tutaj odnaleźć drugą, artystyczną warstwę. Widać, że Aneta lubi sztukę i dostrzega jej wpływ na życie. Dzięki kolorom, fakturom czy dźwiękom oddaje nastrój i sprawia, że bohaterowie i miejsca nabierają plastyczności i lekkości. "Marzenia Kaliny" to przepiękna opowieść o kobietach, które cierpią, tęsknią i marzą... Ale los nie podaje im prezentów na tacy a czasem potrafi odebrać je też w mgnieniu oka. 

Ja jestem dumna, że mogę patronować tej powieści a Was gorąco zachęcam do sięgnięcia po nią. Uprzedzam jednak, że po tej lekturze z niecierpliwością, tak jak ja, będziecie oczekiwać na dalsze losy Kaliny, Leny i Elżbiety. Bo to dopiero początek...

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

3 komentarze:

  1. Cieszę się, że znowu mogłyśmy wspólnie pracować, zwłaszcza w tak wyjątkowym dla Ciebie czasie ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja co prawda nie przepadam za obyczajówkami, jednak gratuluję patronatu!

    Pozdrawiam :)
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję patronatu :) Po książkę z pewnością sięgnę, albowiem uwielbiam pióro autorki :)

    OdpowiedzUsuń