Szukaj w tym blogu..

14 listopada 2017

293 (107). "Prokurator" Paulina Świst

293 (107). "Prokurator" Paulina Świst
Wydawnictwo Akurat/Muza
319 stron, oprawa miękka
2017

"Nie powinno mnie to zaskoczyć. Nigdy w życiu nie widziałem kobiety, która miałaby tyle męskich hobby, a przy tym takie cycki."
Jeżeli po tej książce oczekujecie pełnokrwistego kryminału to nawet po nią nie sięgajcie, bo absolutnie się do tego gatunku nie zalicza.  Nie jest tez to obyczajówka, ani romans. To powieść erotyczna z elementami kryminału prawniczego, która powstała prawdopodobnie na fali popularności cyklu Mroza. Niestety bohaterowie "Prokuratora" nie dorastają Chyłce i Oryńskiemu do pięt...

"Nigdy w życiu nie czułam takiego podniecenia. Zasady wyparowały, tak jakby go nie było, pozostawiając mnie w stanie absolutnego rozdygotania.[...] Powoli uwolniłam ze spodni jego imponujący członek. Mrucząc, zaczęłam składać na nim delikatne pocałunki."
Główny wątek jest bardzo typowy dla książek z tego gatunku. Poznają się w barze, skacze między nimi iskra i lądują w łóżku. Bez pytań i zobowiązań. A potem spotykają się na sali sądowej, po przeciwnych stronach barykady. Ale wciąż ich do siebie ciągnie, wbrew regułom i normom. Wbrew temu, co reprezentują. Czemu Kinga broni faceta, którym gardzi? Czy Łukasz – prokurator – rozgryzie jej motywy? No niestety, ja rozgryzłam sprawę dość łatwo, niestety intryga była mało skomplikowana.

"– Nie wjeżdża ci to na psychę? Wiesz, gdy wybronisz kogoś, kto ma wiele na sumieniu i wiesz, że jest winny?– W ogóle. – Odwróciłam się do niego. – Zawsze wtedy tłumaczę sobie, że nawalił prokurator."
Książka pewnie spodobałaby mi się bardziej, gdyby nie reklamowano jej jako dzieło "nowej gwiazdy na firmamencie polskiego kryminału". Uważam, że to jednak literatura dla kobiet. Z dreszczykiem emocji i przestępczym półświatkiem w tle. Ale jednak głównym elementem "Prokuratora" jest po prostu seks. Trzydziestolatka, która do tej pory była szczęśliwą i wierną mężatką, nagle okazuje się wyuzdana i wyzwolona a spełnienie zyskuje wyłącznie w ramionach czterdziestolatka, do tej pory lubującego się w nastoletnich pustych panienkach.  

"Kinga, powiedz, jak to jest możliwe? Pijesz jak facet, klniesz jak facet, znasz się na piłce jak facet, a czasem zachowujesz się jak najdurniejsza platynowa blondi z Manieczek?"
Innym irytującym mnie elementem była narracja, przeskakująca pomiędzy bohaterami. Nie byłoby to takie straszne, gdyby wnosiło coś do historii ale czytanie tej samej sceny oczami "jej" i "jego" było jak "50 twarzy Greya" i "Grey" – absolutnie niepotrzebne... Język powieści również jest bardzo prosty, nieskomplikowany i niewymagający czytelniczo. Oscyluje między "było mi zajebiście" a "robię lepsze spaghetti". Dla mnie to powieść dla kobiet szukających lekkiej, podniecającej historii, w której facet sponiewiera kobietę na jej własne życzenie a ona będzie rozdarta między naiwnością i sukowatością...

Polecam ją fanom typowych erotyków, wielbicielom kryminałów zdecydowanie odradzam. To nie ta półka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz